Rumieniec na twarzy Eleny jeszcze nie zbladł, gdy rozległo się pukanie do drzwi łazienki. Elena była w szoku: „Kto... Kto tam?”
„Eleno, to ja. Przyniosłam ci ubrania”.
Pani Baker zakryła usta dłonią i uśmiechnęła się. Zdawało jej się, że już domyśliła się, dlaczego jej Pani chciała zmienić ubranie.
Wyglądało na to, że ciąża jest tuż za rogiem.
Elena otworzyła drzwi i odebrała ubrania. „Dziękuję”.
















