~ALARIC~
— Leo — warknąłem, odbierając połączenie od mojego asystenta zaraz po tym, jak wyszedłem z Kinsley’s Lounge. — To lepiej niech będzie sprawa życia lub śmierci.
Leo zachichotał, nic sobie nie robiąc z mojego poirytowania. Wiedział, że nie należy mi zawracać głowy w wolny dzień. — Czyżbym wszedł szefowi w paradę?
— Prawie mi się udało — mruknąłem, przeczesując dłonią włosy.
Cholernie chciał
















