Było południe, a palące słońce wisiało wysoko na niebie.
Tang Ruochu stała przed salonem ślubnym w swojej białej suknii; poczuła, jak krew odpływa jej z twarzy, gdy dostrzegła parę splecioną w namiętnym uścisku w porsche.
To miał być dzień przymiarki jej sukni i umówiła się już z narzeczonym przed salonem. Była w szoku, witając taką scenę po tym, jak spędziła wieki na czekaniu, aż on się pojawi.
Mężczyzna był odwrócony do niej plecami i namiętnie całował kobietę w swoich ramionach, a ona odpowiadała mu z równym żarem. Jednak przez szybę samochodu Tang Ruochu dostrzegła, jak usta kobiety wykrzywiają się w zadowolonym, drwiącym uśmiechu.
Poczuła się, jakby raził ją piorun, bo myśl, że jej narzeczony mógłby baraszkować z jej siostrą, nigdy wcześniej nie przeszła jej przez głowę!
Łzy spłynęły jej po policzkach, gdy zacisnęła szczęki z upokorzenia i gniewu.
Była taką głupią naiwniaczką!
Zbiegła na dół bez chwili wahania, gdy pięć minut temu otrzymała wiadomość od Ji Yinfenga, w której pisał, że nie może się doczekać, aż zobaczy ją w sukni.
Suknia, którą miała na sobie, stała się teraz największym żartem.
Tang Ruochu natychmiast domyśliła się, że to Gu Ruoruo wysłała jej wcześniej tę wiadomość.
Ewidentnie chciała, aby natknęła się na tę scenę i mogła napawać się jej nieszczęściem.
Jakby to, że Gu Ruoruo i jej matka odebrały jej miłość ojca, nie było wystarczająco złe, teraz ukradła jej nawet narzeczonego!
Była gorzko rozczarowana zachowaniem Ji Yinfenga.
Wiedział, jak bardzo nienawidzi Gu Ruoruo, a mimo to wspólnie z nią zadał ten druzgocący cios.
Tang Ruochu czuła się, jakby właśnie obudziła się z koszmaru. Bała się, że straci panowanie nad emocjami i zrobi coś pochopnego, więc szybko opuściła to miejsce, zanim Ji Yinfeng ją zauważył.
Niedługo potem zadzwoniła Gu Ruoruo i powiedziała drwiąco: „Moja najdroższa siostro, na pewno widziałaś wszystko wcześniej, prawda? To mnie kocha Ji Yinfeng, więc nigdy się z tobą nie ożeni, a ja nigdy nie dopuszczę do tego ślubu. On jest mój, więc zapomnij o małżeństwie z nim!”
Tang Ruochu spędziła całe popołudnie, błąkając się po ulicach w otępieniu, nieświadoma spojrzeń, jakie przyciągała swoją zapłakaną twarzą i ciągnącą się za nią długą suknią ślubną.
Weszła do klubu nocnego i zamówiła mnóstwo drinków, które piła, wypłakując sobie oczy. Chciała utopić smutki w alkoholu.
Tej nocy Tang Ruochu upiła się do nieprzytomności i zasnęła na kanapie w prywatnym pokoju klubu.
Następnego ranka obudził ją dźwięk dzwonka telefonu.
Odebrała sennie i nie miała nawet szansy się odezwać, gdy usłyszała wściekły krzyk Ji Yinfenga: „Tang Ruochu, gdzie ty, do cholery, jesteś? Wiesz, że spędziłem wczoraj całe popołudnie, czekając na ciebie w salonie ślubnym? Skoro tak lekceważąco podchodzisz do tego ślubu, to po prostu go odwołajmy!”
Jego słowa natychmiast wyrwały ją z pijackiego otępienia. Dostrzegła ironię w jego słowach i poczuła chłód w całym ciele.
Ona... od poprzedniego dnia nie miała już najmniejszego zamiaru wychodzić za niego!
Po zakończeniu rozmowy z Ji Yinfengiem Tang Ruochu poszła do toalety, by się odświeżyć, po czym opuściła prywatny pokój, aby uregulować rachunek.
Gdy szła korytarzem, w jej stronę zmierzał wysoki mężczyzna.
Nie zwracała na niego zbytniej uwagi, dopóki nie usłyszała jego asystenta, który powiedział z szacunkiem, gdy podeszli bliżej: „Proszę pana, według Prezesa pańskim głównym zadaniem na dziś jest odebranie aktu ślubu z panną Xu, a następnie kolacja z nią, by uczcić wasze małżeństwo”.
– Nie mam czasu. – Te słowa wysunęły się z cienkich ust mężczyzny, a jego głos wydawał się całkowicie pozbawiony ciepła.
– Ale... Prezes powiedział, że musi się pan ożenić. Jeśli panna Xu nie wpadła panu w oko, może przysyłać panu kolejne kobiety, dopóki nie wybierze pan jednej na żonę – przekazał ostrożnie asystent, a zimny pot spływał mu po plecach.
...
– Hmph, nie mogę uwierzyć, że nie porzucił tego pomysłu! Śmiało, wybierz dowolną bywalczynię salonów. Nie obchodzi mnie kogo wybierzesz, byle nie była to osoba, którą próbuje mi podsunąć Prezes. Chcę zdusić ten pomysł w zarodku – powiedział mężczyzna z drwiną i natychmiast zaczął układać w głowie skuteczny plan.
...
Jego asystent otworzył usta w szoku, mówiąc: „Proszę pana... chyba pan żartuje, prawda?”
Mężczyzna posłał mu zimne spojrzenie. – Czy wyglądam, jakbym żartował?
Nie wyglądał!
Z drugiej strony... małżeństwo to ogromny kamień milowy w życiu człowieka. Czy jego szef nie traktował tego zbyt lekko?
Asystent zaczął coś mówić, ale urwał. Chciał przekonać szefa, by ten przemyślał sprawę, ale gdy dostrzegł zdecydowany wyraz twarzy przełożonego, szybko przełknął słowa.
Tang Ruochu, słysząc ich wymianę zdań, nie mogła powstrzymać się od spojrzenia na mężczyznę.
Był wyjątkowo przystojny, wyglądał jak żywa rzeźba wykuta przez bogów. Jego rysy były niezwykle piękne i wyraziste. Miał cienkie usta, wysoki grzbiet nosa, gęste brwi, które dodawały mu dystansu, i oczy, które były nieodgadnione.
Garnitur, skrojony idealnie do jego sylwetki, sprawiał, że wyglądał jeszcze przystojniej.
Emanowała z niego chłodna i szlachetna aura, jakby był królem, który nie toleruje nieposłuszeństwa. Otaczała go atmosfera niedostępności, która sprawiała, że trudno było się do niego zbliżyć, a jego imponująca postawa instynktownie budziła szacunek.
Tang Ruochu rozpoznała w nim Lu Shijina z Grupy Rozrywkowej Thunderbolt, znanego jako arystokracja w kręgach rozrywki. Zazwyczaj trzymał się w cieniu i rzadko pojawiał publicznie, ale widziała go raz, gdy była jeszcze asystentką dziennikarza.
Była zaskoczona, że wpadła na niego tutaj, w klubie!
Gdy Lu Shijin ją mijał, wpadła na pewien pomysł.
Lu Shijin szukał kogoś do ożenku, a ona została zdradzona przez narzeczonego, więc nie mieli żadnych powiązań emocjonalnych i byliby dla siebie odpowiednimi partnerami małżeńskimi.
Co ważniejsze, chciała, żeby Gu Ruoruo wiedziała, że jest w stanie znaleźć kogoś jeszcze lepszego niż Ji Yinfeng. Chciała, żeby Ji Yinfeng żałował swojej decyzji!
Uderzona tą myślą, pospiesznie go zatrzymała. – Proszę chwilę zaczekać, panie Lu.
Lu Shijin i jego asystent byli nieco zaskoczeni jej nagłymi słowami i odwrócili się, by na nią spojrzeć.
