Para opuściła pokój jedno po drugim. Zobaczyli Lu Shengyao opierającego się leniwie o ścianę korytarza, patrzącego na nich z dziwnym uśmiechem.
Wyraz twarzy Lu Shijina był spokojny jak tafla wody, niewzruszony.
Tang Ruochu jednak poczuła się nieswojo pod jego spojrzeniem. Zarumieniona, wpatrywała się w niego i skarciła:
– Na co się gapisz? Nigdy wcześniej nie widziałeś piękna?
Lu Shengyao uśmiechn
