Charlotte Simmons została nie tylko zdradzona przez narzeczonego, który ją oszukiwał z kochanką. Odebrano jej również rodzinny biznes, a w noc poślubną podstępnie zmuszono ją do spania z nieznajomym. W końcu urodziła dziecko nieznajomego! Narzeczony wykorzystał jej cudzołóstwo jako pretekst, by publicznie ją porzucić, czyniąc ją pośmiewiskiem miasta. Tej nocy Charlotte Simmons upiła się do nieprzytomności i przysięgła zemstę. Jednak kiedy się obudziła, leżała w łóżku Zachary'ego Connora! Jeszcze bardziej zaskoczyło ją, gdy Zachary poprosił ją o rękę! "Poślub mnie, a sprawię, że zabłyśniesz." Kim był Zachary Connor? Znany był jako cesarz ciemności i był również obrzydliwie bogaty! Krążyły plotki, że jest gejem. Cóż, kogo to obchodziło? I tak był dupkiem, więc postanowiła się zgodzić, tylko po to, by ukarać go za jego zachowanie! Podpisali dokumenty i oficjalnie zawarli związek małżeński. Od tego momentu Charlotte Simmons przygotowywała się i rozpoczęła plan dręczenia Zachary'ego Connora. Po dręczeniu go, tej nocy zapukała do jego drzwi i powiedziała: "Panie Connor, chcę rozwodu." Jednak następnego dnia Charlotte Simmons wyszła z pokoju z bladą twarzą. "Jak śmiesz próbować odejść, skoro już jesteś moja?"

Pierwszy Rozdział

W ich noc poślubną pokój tonął w różach. Charlotte siedziała przy łóżku, wpatrując się w zdjęcia ślubne, które zrobili sobie z Brysonem. Dziś miała być ich noc poślubna, ale to nie z Brysonem miała później spać. Ktoś nacisnął przełącznik i wszystkie światła zgasły w jednej chwili. Pokój pogrążył się w całkowitej ciemności. Bum! Drzwi zostały wyważone kopniakiem. Charlotte mogła mgliście dostrzec wysoką, czarną sylwetkę szarżującą w jej stronę. W tym momencie poczuła się tak, jakby miażdżyła ją góra lodowa. Zimna, potężna presja bijąca od postać dusiła ją. — Ah! Para silnych dłoni przycisnęła ramiona Charlotte, a potężna siła pchnęła ją na ziemię... Łzy spływały po twarzy Charlotte, gdy mocno przygryzła wargę. Zgodziła się na to dla Brysona! To był tylko ten jeden raz, ale Charlotte z powodzeniem poczęła dziecko. Dziesięć miesięcy później znalazła się na sali porodowej w szpitalu. To był termin porodu Charlotte. Rozdzierający ból sprawiał, że Charlotte czuła się, jakby właśnie wróciła z piekła. Zgodnie z ustaleniami poczynionymi przed porodem, nie miała dostać ani chwili na spojrzenie na dziecko, które urodzi. Dziecko miało zostać natychmiast zabrane. Zobaczyła pielęgniarkę rozmawiającą z inną pielęgniarką. — Chłopiec waży trzy kilogramy i jest naprawdę przystojny. Jego buzia jest przepiękna, jest po prostu uroczy. Nigdy nie widziałam tak pięknego dziecka. Szkoda, że zabrano go zaraz po urodzeniu. Panna Simmons nigdy nie będzie mogła... Gdy zorientowały się, że Charlotte odzyskała przytomność, pielęgniarka pospiesznie zamknęła usta. Charlotte dotknęła swojego zapadniętego brzucha. Przez ponad dziewięć miesięcy ciąży obserwowała, jak rośnie z dnia na dzień. Teraz jej krew z krwi, ktoś, kto był z nią przez 283 dni, opuścił ją. Charlotte czuła się po prostu zagubiona. Jednak udało jej się pomóc Brysonowi tym dzieckiem jako formą rekompensaty dla kogoś innego. Oznaczało to również, że pomogła Brysonowi uniknąć więzienia, więc jej poświęcenie było tego warte. Ale gdzie był Bryson? Kiedy Charlotte zaczęła rodzić, Brysona nie było w domu. Została zabrana do szpitala karetką. Gospodyni już dzwoniła do Brysona, by go poinformować, ale teraz, gdy urodziła dla niego dziecko, dlaczego nie przyjechał do szpitala, by z nią być? — Panno Charlotte! Osobą, która wpadła na oddział, był Alfred, kamerdyner rodziny Simmonsów. — Co się stało? Dlaczego tak się spieszysz? — zapytała niespokojnie Charlotte. Aby ukryć prawdę przed ojcem – to, że w rzeczywistości pomagała Brysonowi, dając mu dziecko – planowała okłamać ojca, mówiąc, że dziecko zmarło po urodzeniu. Jednak Alfred przybył do szpitala. Czyżby odkrył prawdę? — Panno Charlotte, coś stało się panu Simmonsowi i jest teraz na OIOM-ie. Serce Charlotte zamarło. Mimo rad pielęgniarki wyrwała igłę infuzyjną z wierzchu dłoni i wybiegła chwiejnie z sali. — Co się dzieje z tą pacjentką? Wyczerpująca aktywność jest zabroniona zaraz po porodzie. Musi pani wrócić do łóżka. — Hej! — Pacjentko! Na OIOM-ie Walter Simmons leżał na szpitalnym łóżku z zamkniętymi oczami. Jego ciało było oplecione różnymi rurkami. Gdyby nie monitor tętna pokazujący bicie serca, trudno byłoby stwierdzić, że w ogóle żyje. Ojciec zawsze był zdrowy. Prawie nigdy nie chorował, a teraz był tak chory, że potrzebował respiratora, by żyć. Charlotte zaczęła płakać na samą myśl o tym. — Alfredzie, co się stało? Alfred wahał się, zanim w końcu powiedział: — Po tym, jak zaszła pani w ciążę, pan Simmons chciał przekazać Simmons Inc. Brysonowi, aby ten mógł nią zarządzać. Jednak Bryson i wiceprezes, Victor Rutherford, spiskowali przeciwko panu Simmonsowi. Odebrali mu firmę i zagrozili, że podadzą pana Simmonsa do sądu za błąd, który popełnił wiele lat temu, próbując ratować Simmons Inc. przed kryzysem! Prawnik powiedział panu Simmonsowi, że grozi mu co najmniej 15 lat więzienia. Pan Simmons tak się wściekł, że zwymiotował krwią. Na szczęście uratowano go w samą porę... Co? Charlotte zaczęła drżeć. Nie mogła w to uwierzyć. Ojciec zawsze był dobry dla Brysona, a ona nawet urodziła dziecko nieznajomego, aby uratować Brysona... Jak mógł im to zrobić? Charlotte drżącymi rękami wyjęła telefon komórkowy i dzwoniła do Brysona raz za razem, ale nikt nie odbierał. Wzięła głęboki oddech i podtrzymując swoje słabe ciało, wyszła z sali. — Panno Charlotte, proszę nie robić niczego impulsywnego. Dokąd pani idzie? Ignorując próbę przekonania jej przez Alfreda, Charlotte wywlekła się z OIOM-u. Nie mogła uwierzyć, że mężczyzna, którego kochała od czterech lat, mógłby zrobić coś takiego! Bryson w przeszłości zawsze traktował ją dobrze i wierzyła, że musi mieć swoje powody, by zdradzić jej ojca. Musiała zobaczyć się z Brysonem, żeby to wyjaśnić! Alfred nie próbował jej więcej zatrzymywać. W tej chwili jedyną osobą, która mogła uratować pana Simmonsa, była panna Charlotte. Jeśli Bryson wciąż coś czuł do panny Charlotte, może odpuściłby panu Simmonsowi ze względu na nią... Charlotte szła bezradnie korytarzem. Przypadkowo wpadła na jakiegoś mężczyznę i upadła. Charlotte chciała zrugać mężczyznę i kazać mu patrzeć, gdzie idzie, ale kiedy napotkała jego wzrok, musiała zamilknąć ze strachu. Był to bardzo atrakcyjny mężczyzna o idealnych rysach i niezwykle silnej aurze. Jego ciemnobrązowe oczy wyglądały jak krople atramentu na śniegu. Były absolutnie zachwycające, ale skrajnie zimne. Po zaledwie jednym spojrzeniu Charlotte już drżała ze strachu. Czuła się, jakby wpadła do lodowatego jeziora. Jego silna, mroźna aura sprawiła, że zastygła. W tym momencie w stronę mężczyzny podszedł lekarz ze spuszczoną głową. — Panie Connor, panna Larson właśnie urodziła chłopca, ale straciła zbyt dużo krwi. Obawiam się, że może... Zanim zdążył dokończyć, przeraziło go zimne spojrzenie mężczyzny. Lekarz nie śmiał już wydać z siebie dźwięku, patrząc nerwowo na mężczyznę. Cały korytarz wydawał się wypełniony napięciem. Wszyscy wyglądali na zaniepokojonych. — Jeśli cokolwiek jej się stanie, pójdziesz na dno razem z nią. Głos mężczyzny był głęboki i zimny, jak wiatr wiejący ze szczytu ośnieżonej góry. Lekarz oblany zimnym potem pospiesznie odszedł. — Panno Charlotte, wszystko w porządku? — Alfred podszedł, by pomóc Charlotte. — Kim jest ten mężczyzna? — Charlotte wpatrywała się w sylwetkę mężczyzny jak w transie. Odszedł już, ale jego lodowata aura wciąż była obecna w korytarzu. — Ten człowiek! Lepiej trzymać się od niego z daleka... To był osławiony pan Connor, którego bał się nawet sam diabeł. Jeszcze zanim cokolwiek stało się panu Simmonsowi, unikał on jakichkolwiek kontaktów z panem Connorem. Alfred w duchu miał nadzieję, że młoda dama również nie będzie miała z tym człowiekiem nic do czynienia. Przez długi czas myśli Charlotte błądziły i była pogrążona w zadumie. Charlotte widziała tylko Brysona, więc nigdy nawet nie spojrzała na innego mężczyznę. Jednak, gdy Charlotte zobaczyła tego człowieka, nagle cofnęła się w czasie i przeżyła na nowo noc poślubną swoją i Brysona. Czuła się tak, jakby ten zimny, podobny do diabła mężczyzna znów ją atakował. Tamta noc stała się koszmarem Charlotte. Od tamtego czasu Charlotte śniła o niej bez przerwy i budziła się z krzykiem...