Powietrze w samochodzie nagle zgęstniało od dziwnego napięcia.
Mu Ling, który prowadził, trząsł się od bezgłośnego śmiechu. Jego ramiona drżały, gdy z całych sił próbował opanować wesołość.
Roześmiałby się na głos, gdyby Lu Shijin nie rzucił mu ostrzegawczego spojrzenia z tylnego siedzenia.
Policzki Tang Ruochu stały się jaskrawoczerwone, a nawet jej smukła szyja pokryła się delikatnym rumieńcem.
Oczy Lu Shijina nagle pociemniały, gdy dodał:
– Nie musisz się martwić. Nie lubię wykorzystywać innych, więc nie dotknę cię, dopóki nie będziesz gotowa.
Powiedział to, by złagodzić jej zażenowanie, ale była to również obietnica.
Tang Ruochu natychmiast odetchnęła z ulgą.
Spojrzała na niego z wdzięcznością. Po raz pierwszy poczuła, że podjęła właściwą decyzję, wychodząc za niego.
Był prawdziwym dżentelmenem i nie dotknąłby jej, skoro obiecał tego nie robić!
Ufała mu, ponieważ był Lu Shijinem.
Nie był taki jak Ji Yinfeng.
Ji Yinfeng nie był człowiekiem słownym. Obiecywał, że dotknie jej dopiero po ślubie, ale ciągle robił aluzje, że chce się z nią przespać przed małżeństwem.
Lu Shijin był jego całkowitym przeciwieństwem. Mógł wykorzystać swoją pozycję męża, by zaciągnąć ją do łóżka, ale zamiast tego obiecał, że jej nie zmusi, a nawet był gotów czekać, aż będzie gotowa.
Tang Ruochu w duchu dziękowała losowi, że zdecydowała się go poślubić.
– Dziękuję, Panie Lu!
– Nie ma za co.
Samochód zatrzymał się, gdy rozmawiali, a Lu Shijin wyjrzał na zewnątrz, po czym powiedział:
– Jesteśmy na miejscu.
Tang Ruochu była zaskoczona, gdy podążyła za jego wzrokiem i zorientowała się, gdzie są.
Znajdowali się przed restauracją znaną jako „Morska Galaktyka”.
„Morska Galaktyka” znajdowała się na przedmieściach i była zbudowana na wzgórzu. Była bardzo przestronna i otoczona wieloma atrakcjami turystycznymi oraz hotelami. Roztaczał się z niej wspaniały widok, a wnętrza urządzono ze smakiem i przepychem. Z tyłu znajdowało się nawet prywatne obserwatorium, przeznaczone dla klientów, by mogli podziwiać światła miasta lub patrzeć w gwiazdy podczas kolacji.
Dlatego właśnie „Morska Galaktyka” była niezwykle znana w Beining i zazwyczaj trzeba było czekać miesiąc na stolik. Było to również ulubione miejsce spotkań bogaczy z Beining.
– Wejdźmy – powiedział Lu Shijin.
Wysiadł z samochodu, zanim zdążyła to zauważyć, i nawet otworzył jej drzwi jak prawdziwy dżentelmen.
Gdy Tang Ruochu wysiadła z auta ze spuszczoną głową, nie mogła powstrzymać się od uwagi:
– Powinieneś był mi wcześniej powiedzieć, że tu przyjedziemy, wtedy przebrałabym się w lepszy strój.
Lu Shijin rzucił jej taksujące spojrzenie i powiedział spokojnie:
– Jesteś naturalną pięknością, więc we wszystkim będziesz wyglądać dobrze. Wyglądasz wystarczająco dobrze tak, jak jesteś.
Mówił prawdę.
Tang Ruochu była prawdziwą pięknością i roztaczała wokół siebie aurę inteligencji. Jej urodę cechowała elegancja i świeżość, a figura była idealnie proporcjonalna. Miała też bardzo dobry gust, więc wyglądała olśniewająco nawet w stroju, który nosiła do pracy.
Tang Ruochu zatrzymała się zaskoczona, po czym zaśmiała się i powiedziała:
– Nie spodziewałam się po tobie takich pochwał.
To był pierwszy raz, kiedy uśmiechnęła się od tamtego incydentu.
Lu Shijin również był zaskoczony, że odkrył w sobie tę nową zdolność do prawienia komplementów po ślubie!
Na szczęście była to tylko prywatna rozmowa. Jego przyjaciołom opadłyby szczęki, gdyby usłyszeli, jak wypowiada te słowa.
Weszli do restauracji. Lu Shijin zarezerwował strefę w pobliżu obserwatorium, a nawet zadbał o dekorację miejsca.
Szef kuchni wyjechał wózkiem z jedzeniem i zaserwował dania. Następnie kilku skrzypków ubranych w garnitury wyszło, ustawiło się w szeregu i zaczęło grać piękną melodię.
Były kwiaty, świece, wino, muzyka i wszystkie inne elementy tworzące romantyczną atmosferę.
Tang Ruochu nagle zdała sobie sprawę, że cała jej niedola, smutek i udręka zniknęły, gdy chłonęła ten romantyczny nastrój, i była mile zaskoczona.
– Czy to wszystko trafia w twój gust? – zapytał nagle Lu Shijin podczas jedzenia.
...
Tang Ruochu przeżuła kawałek steku i skinęła głową.
– Bardzo mi się podoba. Foie gras, barszcz, wędzony stek w stylu europejskim i deser waniliowy to moje ulubione potrawy... – Przerwała na chwilę, po czym spojrzała na niego zaskoczona i zapytała: – Czy ty... zamówiłeś to wszystko?
Lu Shijin napotkał jej spojrzenie i odparł spokojnie:
– Nietrudno było się tego dowiedzieć.
Tang Ruochu zaparło dech w piersiach i zabrakło jej słów.
Nie spodziewała się, że ten wyniosły i nieprzystępny człowiek będzie tak troskliwy. Zanotował nawet, co lubiła jeść.
Ji Yinfeng nigdy by czegoś takiego nie zrobił. Nigdy nie mógł zapamiętać, jakie jest jej ulubione jedzenie, co lubi nosić, ani jakie filmy lubi oglądać.
A jednak Lu Shijin zrobił to wszystko dla niej!
Tang Ruochu nie potrafiła wyrazić tego, co w tamtej chwili czuła.
Ji Yinfeng był mężczyzną, któremu oddała serce, ale on bezlitośnie je podeptał i obrócił jej miłość w nicość.
Lu Shijin był jej mężem, którego znała zaledwie od dnia, ale zdołał zrobić to, czego Ji Yinfeng nie potrafił.
Tang Ruochu nagle spojrzała na Lu Shijina w nowym świetle.
Ten mężczyzna nie był tak zdystansowany, na jakiego wyglądał. W rzeczywistości był bardzo uprzejmy i troskliwy. Zrozumiała, że posiada te cechy, gdy obiecał jej nie dotykać, dopóki nie będzie gotowa, i gdy osobiście zamówił jej ulubione jedzenie.
Miała nawet przeczucie, że pojawił się w Times Entertainment tego popołudnia, by jej pomóc.
Tang Ruochu poczuła się niewytłumaczalnie wzruszona i powiedziała:
– Dziękuję, Panie Lu!
Brwi Lu Shijina lekko się zmarszczyły; zdawało się, że przeszkadza mu, iż zwraca się do niego tak oficjalnie. Powiedział:
– Nie ma za co, ale dlaczego nie zmienisz sposobu, w jaki się do mnie zwracasz?
– Uch... na jaki mam zmienić? – zapytała Tang Ruochu, a w głowie nagle miała pustkę.
...
Zastanawiała się nad tym, odkąd Lu Shijin zaczął nazywać ją „Panią Lu” w samochodzie, ale nie mogła wymyślić nic odpowiedniego, więc zmieniła formę z „Proszę Pana” na „Panie Lu”.
Nie spodziewała się, że Lu Shijin poruszy ten temat niespełna godzinę później.
– Dlaczego nie spróbujesz mówić do mnie po imieniu? – zasugerował.
Tang Ruochu zamrugała i pomyślała przez chwilę, zanim powiedziała:
– Shijin?
– Nie brzmi to wystarczająco czule, ale dam ci trochę czasu na przyzwyczajenie się – powiedział Lu Shijin z aprobującym uśmiechem.
...
