Odrodzona na stole operacyjnym Audrey Harlow budzi się na sekundy przed tym, jak jej zdradziecki narzeczony i przyrodnia siostra zdołają okaleczyć jej zdrowe ciało pod pretekstem sfingowanej operacji onkologicznej. Wymykając się z ich rąk, decyduje się na desperacki krok: wślizguje się do prywatnego pokoju Gideona Lockwooda — najpotężniejszego i najbezwzględniejszego magnata Veridii, który obecnie leży w śpiączce uznanej za nieodwracalną — i wymusza małżeństwo z nim, by zapewnić sobie ostateczną ochronę. Jednak w chwili, gdy podpisuje dokumenty, w jej głowie rozbrzmiewa wściekły, mroczny głos: „Kto dał ci pozwolenie, by mnie dotykać, kobieto?”. Gideon nie śpi całkowicie. Jest uwięziony we własnym ciele, a Audrey to jedyna osoba na ziemi, która potrafi usłyszeć jego myśli. Nagle jej rola opiekuńczej żony zamienia się w niebezpieczne balansowanie na linie, będące źródłem słodkiej udręki. Za dnia, wspierana przez potężne imperium Lockwoodów, Audrey systematycznie krzyżuje plany byłego narzeczonego i odzyskuje wielomiliardowy spadek po matce. Nocą jest zmuszona opiekować się swoim milczącym, zabójczo przystojnym mężem — znosząc jego jadowite komentarze w swojej głowie, dziką zaborczość oraz niezaprzeczalne reakcje fizyczne, jakie jego rzekomo „bezwładne” ciało wykazuje za każdym razem, gdy zbliża się zbyt blisko. Gdy zaciera się granica między małżeństwem z rozsądku a palącym pożądaniem, Audrey musi stawić czoła gniazdu żmij. Czy pomoże milczącemu tyranowi odzyskać tron, czy też jego skrywane myśli jako pierwsze pochłoną jej serce?

Pierwszy Rozdział

Sala operacyjna tonęła w niemal duszącej sterylności, a w powietrzu unosił się ostry zapach środka dezynfekującego. Oślepiające morze białych ścian i fluorescencyjne lampy chirurgiczne zacierały granicę między rzeczywistością a surrealistycznym koszmarem. "Pani Harlow, operacja za chwilę się rozpocznie. Proszę się rozluźnić i nie martwić..." Spokojny, pokrzepiający głos dotarł do uszu Audrey Harlow. Jej powieki gwałtownie się uniosły, a puls przyspieszył. Odpowiadał jej uprzejmy, profesjonalny uśmiech głównego chirurga, Nolana Kerra. Wzięła ostry wdech, a jej czerwone usta zadrżały, gdy wypowiedziała jego nazwisko: "Doktor Kerr?" Jej umysł pracował na najwyższych obrotach. 'Czyżbym nie była już martwa? Jak to możliwe, że leżę tu na stole operacyjnym?' "Pan Voss zorganizował najlepszy zespół medyczny, aby zapewnić pani bezpieczeństwo" – wyjaśnił Nolan, a jego głos był opanowany i kojący mimo maseczki chirurgicznej. "Poprowadzę zabieg, więc jest pani w dobrych rękach." Ale serce Audrey łomotało w piersi, a szok na chwilę odebrał jej mowę. Jej dłoń instynktownie powędrowała ku lewej piersi; drżącymi palcami nacisnęła miękkie, pozbawione blizn ciało. Wciąż tam była. Fala obezwładniającej ulgi uderzyła w nią niczym przypływ, sprawiając, że drżała od stóp do głów. W jej szeroko otwartych, pełnych niedowierzania oczach wezbrały łzy. Uszczypnęła się mocno, a ostre pieczenie potwierdziło to, co wydawało się niemożliwe – żyła. To nie był sen zrodzony z desperacji na skraju śmierci. Odrodziła się, powracając do samej chwili, w której zaczął się cały jej koszmar. W swoim poprzednim życiu Audrey poznała Damiana Vossa podczas randki zaaranżowanej przez jej rodziców. Zaloty Damiana były wręcz nieustępliwe – obsypywał ją czułościami i traktował jak księżniczkę. Straciła dla niego głowę. Jednak tuż przed ich ślubem zdiagnozowano u niej raka piersi i zmuszono ją do poddania się mastektomii, w wyniku której straciła lewą pierś. Damian, zawsze oddany narzeczony, nawet nie drgnął. Ożenił się z nią w chwili, gdy została wypisana ze szpitala, a ten gest wzruszył ją do łez. Zaślepiona miłością, przekazała Damianowi całą swoją fortunę, aby ratować jego upadającą firmę. A potem dała się nabrać na jego kłamstwa. Pod pretekstem dążenia do "miłości platonicznej", Damian przekonał ją do znoszenia przez trzy lata małżeństwa bez seksu. Ale dzień, w którym zobaczyła go ze swoją przyrodnią siostrą, Vivienne Harlow, i ich trzyletnim synem, był dniem, w którym prawda zniszczyła jej świat. "Miłość platoniczna" była tylko okrutnym żartem, a "styl życia DINK" jedynie wygodną wymówką. Damian nigdy jej nie pragnął – od samego początku. Nawet diagnoza raka piersi i ta operacja były misternie zaplanowanym oszustwem. Nigdy nie była chora. Jej intrygująca przyrodnia siostra, Vivienne – która od dawna potajemnie spotykała się z Damianem – obawiała się, że po ślubie mężczyzna nie będzie w stanie nad sobą zapanować i faktycznie prześpi się z Audrey. Dlatego Vivienne sprytnie przekupiła Nolana, by ten zastawił pułapkę i celowo okaleczył ciało Audrey. Co więcej, rzekomo kochająca "matka" Audrey wcale nie była jej biologiczną rodzicielką, lecz przebiegłą macochą, której bezkresne uwielbienie stanowiło jedynie fasadę mającą na celu odizolowanie i kontrolowanie pasierbicy. Za zamkniętymi drzwiami po cichu niszczyła Audrey. Dla świata zewnętrznego starannie kreowała wizerunek oddanej, bezinteresownej matki, podczas gdy w sekrecie knuła przeciwko niej. Razem doprowadzili do jej upadku, pozbawiając ją zdrowia, bogactwa i godności. Gładkimi słówkami namówili ją na randkę w ciemno z Damianem, przekonali do mastektomii, a nawet skłonili do ślubu. Oszukali ją, zmuszając do przepisania wszystkich aktywów na Damiana, w tym bezcennej biżuterii, którą zostawiła jej zmarła matka. Gdy przestała być użyteczna, a jej fortuna wyschła, została odrzucona – jako złamana, pozbawiona grosza rozwódka. Miażdżące odkrycie popchnęło ją na skraj przepaści. Nie mogąc znieść ciężaru zdrady, rzuciła się do morza i zginęła. A jednak teraz, wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu, los dał jej drugą szansę, a Audrey w niewytłumaczalny sposób wróciła do momentu tuż przed operacją. "Pani Harlow, proszę się nie denerwować" – powiedział Nolan z ciepłym uśmiechem, choć jego opanowany ton brzmiał dziwnie niepokojąco. "Pan Voss nalegał, abym upewnił się, że bezpiecznie przejdzie pani przez tę operację." Jego słowa tylko spotęgowały przerażenie Audrey. Od chwili odrodzenia wiedziała, że nie może pozwolić, by po raz kolejny oszukano ją i usunięto jej lewą pierś, jak w poprzednim życiu. Jednak każda z obecnych tu osób była częścią planu Damiana. Nie mogła tak po prostu oświadczyć, że nie jest chora i nie potrzebuje operacji – to wzbudziłoby podejrzenia. Musiała znaleźć sposób na ucieczkę. "Doktorze Kerr, chwileczkę." Głos Audrey drżał z nagłością, choć z całych sił starała się ukryć panikę. Nolan zamilkł, a jego łagodne oczy zwęziły się z ciekawością. "Czy martwi panią coś jeszcze?" "Ja... muszę skorzystać z toalety" – wypaliła, zaciskając spocone dłonie na jednorazowym podkładzie chirurgicznym pod nią. Jej serce biło tak szybko, jakby chciało wyrwać się z piersi. "Po co tyle zachodu? Czy nie była pani w toalecie przed wejściem na salę operacyjną?" – zapytała niecierpliwie asystentka stojąca za Nolanem. Głos był celowo ściszony, ale jego znajome brzmienie uderzyło Audrey niczym piorun, przyprawiając ją o dreszcz grozy na plecach. Jej serce zamarło. 'Vivienne? Ona też tu jest?' Zimny pot zrosił dłonie Audrey, a w jej żyłach zaczęła krążyć mieszanka furii i strachu. Z każdą sekundą jej niepokój rósł. Z trudem usiadła, a jej ciało drżało. "Ja... chyba po prostu za bardzo się denerwuję. Proszę dać mi tylko chwilę..." "Nie ma takiej potrzeby. Możemy użyć cewnika" – przerwała jej Vivienne z kwaśną miną. Na jej niemy znak jedna z asystentek wystąpiła naprzód z cewnikiem w dłoni. Anestezjolog był już gotowy, trzymając w pogotowiu strzykawkę, by w każdej chwili podać środek uspokajający. Audrey wiedziała, że w ułamku sekundy, w którym straci przytomność, będzie równie bezradna co żółw przewrócony na skorupę – całkowicie zdana na ich łaskę. "Doktorze Kerr, właśnie sobie przypomniałam" – wyrzuciła z siebie Audrey gorączkowym tonem. "Zapomniałam podać mojemu narzeczonemu szyfr do jednego z sejfów. Gdzie jest Damian? Muszę się z nim zobaczyć." Na wzmiankę o sejfie wyraz twarzy Vivienne nieznacznie się zmienił, a w jej oczach zapłonęła chciwość. Chociaż były przyrodnimi siostrami, Audrey urodziła się ze złotą łyżeczką w ustach i posiadała 30% udziałów w rodzinnym biznesie. Vivienne z kolei nie miała na swoje nazwisko zupełnie nic. Ale Vivienne zmusiła się do spokoju, tłumiąc zazdrość i frustrację. 'Nieważne. Wszystko, co ma Audrey, wkrótce będzie moje.' "Pan Voss jest na zewnątrz" – powiedział gładko Nolan, udając życzliwość. "Poproszę, by się przebrał i wszedł." Audrey pokręciła głową, a jej głos stawał się coraz stanowczy. "Tutaj jest za ciasno. To niewygodne. Wyjdę i porozmawiam z nim. I tak będziemy musieli opóźnić operację, więc proszę o dokonanie niezbędnych zmian i ponowne przygotowanie wszystkiego." Nie czekając na odpowiedź, zsunęła nogi z łóżka i ruszyła w stronę drzwi. Kręciło jej się w głowie po dwunastogodzinnym poście przedoperacyjnym; wzrok jej się rozmywał, a kroki były niepewne, lecz parła naprzód. Drzwi sali operacyjnej rozsunęły się, ukazując wysokiego, młodego mężczyznę w doskonale skrojonym garniturze. Jego okulary w złotych oprawkach odbijały ostre światło korytarza, a na twarzy malowała się zwyczajowa maska autorytetu. Był w trakcie wydawania instrukcji swoim podwładnym, a jego wyraz twarzy był ponury i mroczny. To był nikt inny jak jej narzeczony, Damian. Gdy tylko zobaczył Audrey wychodzącą z sali operacyjnej, jego twarz wykrzywił grymas. Szybko jednak odzyskał rezon, a na jego ustach zakwitł wyćwiczony uśmiech, gdy ruszył w jej stronę. "Audrey, co ty tu robisz?" – zapytał Damian ciepłym, opanowanym tonem. Opierając się o framugę drzwi dla wsparcia, Audrey nie przeoczyła krótkiego błysku paniki w jego oczach. 'Spójrzcie na niego. Jest wstrząśnięty. Winny.' Przełknęła furię, zachowując bezbłędną grę. Udając strach, szepnęła: "Damianie, boję się..." Poprawiając okulary, Damian złagodził głos, idealnie utrzymując fasadę czułości. "Wszystko będzie dobrze. Załatwiłem to, co najlepsze – doktor Kerr wspaniale się tobą zaopiekuje. Nic ci nie będzie." Audrey pokręciła głową, a jej szeroko otwarte oczy lśniły od fałszywego przerażenia. "Ja... potrzebuję trochę czasu, żeby się uspokoić. To zbyt przerażające." W głębi duszy jej myśli szalały. 'Czy zgodzi się opóźnić operację? Czy to kupi mi czas potrzebny na ucieczkę?' Jednak uśmiech Damiana zrzedł. Jego twarz stwardniała, gdy warknął: "To nie jest zabawa, Audrey. Wiesz, ile wysiłku włożyłem w zorganizowanie tego wszystkiego? A teraz chcesz się wycofać? Wracaj tam." "Damianie, po prostu tak bardzo się denerwuję. Boli mnie brzuch i muszę skorzystać z toalety. Poza tym i tak będę musiała się znowu przebrać. Proszę, pozwól mi pójść do łazienki, żeby uspokoić nerwy." Jej głos drżał, gdy gorączkowo wymyślała kolejne wymówki. Damian zmarszczył brwi z irytacją, ale ustąpił. "Dobrze. Idź. Poczekam na ciebie." Machając na pielęgniarkę, by towarzyszyła Audrey, stłumił niecierpliwość i zbył sprawę arogancką myślą. 'Jest tak samo głupia jak zawsze. Nigdy by nie podejrzewała, że dzisiejsza operacja to starannie zastawiona pułapka. Niech najpierw skorzysta z toalety. Krótkie opóźnienie nie zaszkodzi.' Myśl o poślubieniu Audrey za zaledwie kilka dni, a następnie przejęciu spadku pozostawionego przez jej biologiczną matkę, Dianę Ashford, napełniła Damiana poczuciem zadowolenia. Mając w garści tę fortunę, mógłby nabyć posiadłość w Ironwood i natychmiast awansować do statusu miliardera. Ale jego marzenia legły w gruzach, gdy pielęgniarka wróciła biegiem, a jej twarz była trupio blada. "Panie Voss, pani Harlow zniknęła." "Co?" Głos Damiana podniósł się o oktawę, a jego twarz wykrzywił szok. Vivienne, która wyszła z sali operacyjnej po zbyt długim oczekiwaniu, również zamarła. "Co do cholery? Powiedziała, że musi ci podać szyfr do sejfu. Dlatego pozwoliłam jej wyjść. Damianie, chyba nie myślisz, że... uciekła?" "Spokojnie, zatarliśmy wszystkie ślady idealnie" – powiedział Damian, choć zaciśnięta szczęka zdradzała jego frustrację. "Boi się bólu. Prawdopodobnie po prostu gdzieś się ukrywa ze strachu. Kiedy ją znajdziemy, uspokoję ją i przyprowadzę z powrotem." Jednak nawet uspokajając Vivienne, rozejrzał się wokół, a jego bystry wzrok wychwycił smukłą sylwetkę znikającą za zakrętem korytarza po lewej stronie. To była Audrey. Nie spodziewali się, że naprawdę spróbuje uciec. Damian wymienił napięte spojrzenie z Vivienne, a w jego trzewiach zakiełkowało mroczne przeczucie. Gryzące poczucie grozy ścisnęło go w żołądku, a pytanie wciąż krążyło, niechciane, niczym cień w jego umyśle. 'Czy domyśliła się naszego planu?' Jego twarz stwardniała, gdy zaczął wykrzykiwać rozkazy do personelu. "Tam jest. Za nią!" Jego słowa przecięły napięcie, ostre i nieustępliwe.

Odkryj więcej niesamowitych treści