– Miło mi cię poznać, doktorze Thorne. A teraz proszę tu podejść i mi pomóc – zawołała Audrey, a jej głos podszyty był irytacją, gdy próbowała podeprzeć Gideona. Zmagała się z jego bezwładnym ciałem, usiłując naciągnąć mu koszulę na szerokie ramiona.
Gideon ze swej strony pozostawał całkowicie nieruchomy, z zamkniętymi oczami, jakby po prostu spał. Opierał się o nią jak szmaciana lalka, bezradny,
















