Gdy Damian został zwolniony za kaucją, Victor i Eleanor zielenieli z zazdrości. – Vivienne, kiedy my stąd wyjdziemy? – zapytał Victor.
Vivienne pociągnęła nosem, powstrzymując łzy. – Tato, przepraszam, nie mogę was uratować... – Jej głos się załamał. Rodzice zawsze ją chronili, gdy dorastała, a teraz była bezsilna, by im pomóc. Frustracja tym wszystkim ciążyła jej niesamowicie.
– Jak w takim razie












