SAGE
Strażnicy prowadzili mnie krętymi korytarzami pałacu, ich uścisk na moich ramionach był mocny, choć nie bolesny. Walczyłam o zachowanie spokoju, a myśli pędziły mi po głowie – o zdradzie, gniewie i desperackiej potrzebie ucieczki.
W końcu wrzucili mnie do słabo oświetlonej celi; ciężkie żelazne drzwi zatrzasnęły się z brzękiem, który ostatecznością przeszył mnie dreszczem. Osuwałam się na zim
















