TITUS
Powoli przeciągnąłem ramiona, budząc się z uczuciem lekkości w głowie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze się wyspałem. Gdy powoli otworzyłem oczy, powitało mnie błękitne, czyste niebo widoczne przez szklaną ścianę hotelu, w którym się znajduję. To już od jakiegoś czasu mój nawyk. Wychodzę do lokalnego baru, gdzie nikt mnie nie rozpozna. Używam eliksiru, który przyrządził dla mnie mój mag, aby ukryć moje charakterystyczne, długie srebrne włosy. Zazwyczaj działa on tylko do rana, więc staram się obudzić, zanim zrobi to kobieta, z którą spałem poprzedniej nocy.
Ale ten poranek był inny; moje łóżko było zimne i puste w chwili, gdy otworzyłem oczy. Gdyby nie czerwona plama na prześcieradle, prawdopodobnie pomyślałbym, że to wszystko było tylko snem.
"Kim do cholery jest ta kobieta i co mi zrobiła?" – mruknąłem do siebie.
Nie jestem osobą, która śpi głęboko. Często budzę się przy najmniejszym ruchu w łóżku. Zeszłej nocy żywo pamiętam, jak trzymałem ją blisko, obejmując ramionami jej wąską talię. Wydawało się więc niemożliwe, by mogła się wymknąć bez mojego zauważenia.
Sięgnąłem po telefon, a ekran rozbłysnął życiem, gdy go włączyłem. Była to rutyna, której przestrzegałem, zawsze dbając o zatarcie śladów, gdy wychodziłem na zewnątrz. W mniej niż piętnaście minut ciche pukanie rozległo się w ciszy mojego pokoju hotelowego.
Zatrzymałem się, a moje zmysły wyostrzyły się, gdy ostrożnie zbliżyłem się do drzwi. Każdym włóknem mojej istoty w stanie gotowości, dokładnie sprawdziłem, czy nie ma żadnych oznak niebezpieczeństwa, zanim w ogóle rozważyłem ich otwarcie.
"Dzień dobry, Wasza Wysokość" – przywitał mnie z szacunkiem Scott, mój beta.
"Dowiedz się wszystkiego, co możesz, o kobiecie, z którą spałem zeszłej nocy. Idź do baru i sprawdź wszystkie kamery, żeby zobaczyć, czy ona albo ktokolwiek w klubie czegoś mi nie dosypał" – poinstruowałem go stanowczo.
"Zajmę się tym natychmiast, Wasza Wysokość" – odpowiedział bezzwłocznie. "Jeśli nie masz nic przeciwko, że zapytam, czy stało się coś złego zeszłej nocy?" – zapytał z autentyczną ciekawością.
"Spałem twardo zeszłej nocy. Kobieta, z którą byłem, zdołała się wymknąć bez mojej wiedzy. A obaj wiemy, że to prawie niemożliwe, chyba że coś mi zrobiła. Prześwietl ją i dowiedz się, dla kogo pracuje" – wyjaśniłem, a w moim głosie brzmiała podejrzliwość.
"Każę moim ludziom pilnie się tym zająć, Wasza Wysokość" – zapewnił mnie. "A co z twoją nową narzeczoną, Wasza Wysokość? Co planujesz z nią zrobić?" – zapytał Scott.
Prawie zapomniałem, że to dziś wataha Moonlake Crest ma przysłać swój trybut. To od dawna tradycja, że Alfa z terytorium rodziny królewskiej wysyła swoje córki jako trybut, aby zapewnić pokój i jedność watah na tych ziemiach. W zamian są one nagradzane i chronione przez rodzinę królewską w przypadku jakiegokolwiek niebezpieczeństwa, ataków ze strony zdziczałych wilków i innych zagrożeń. Jeśli się nie podporządkują, będzie to wyraźnie oznaczać bunt przeciwko królowi Lycanów, co ostatecznie doprowadzi do unicestwienia ich watahy. Wszyscy bali się wystąpić przeciwko Królowi Lycanów, ponieważ oznaczałoby to dla nich tylko jedno: śmierć.
Nigdy się na to nie godziłem, ale tradycja to tradycja. Nie mam innego wyboru, jak z tym żyć. Przyjmowałem każdą przysłaną narzeczoną i wypełniałem swój obowiązek, dopóki którakolwiek z nich nie mogła dać mi dziedzica. Ale przez te wszystkie lata żadna nie poczęła dziedzica tronu. Zawsze była to sprawa niecierpiąca zwłoki.
"Zrób wszystko jak zwykle. Mam ważniejsze sprawy na głowie niż niańczenie bachora z innej watahy. Niech Jane się wszystkim zajmie" – rozkazałem.
"Tak, Wasza Wysokość. Poinformuję Jej Wysokość, by poczyniła niezbędne przygotowania" – odpowiedział. "Czy mam jej również powiedzieć, by przygotowała nową narzeczoną do pierwszej nocy poślubnej?" – dodał.
"To nie będzie konieczne. Nie sądzę, bym wracał do domu w najbliższym czasie. Otrzymałem raport o serii ataków zdziczałych wilków na południu. Chciałbym zobaczyć to na własne oczy i zbadać, kto jest prawdziwym powodem tych ataków" – powiedziałem.
"Dobrze, Wasza Wysokość. Poproszę ludzi o przygotowanie się do wyjazdu".
"Wręcz przeciwnie, chcę, żebyś został tutaj i pilnował wszystkiego pod moją nieobecność. Poradzę sobie sam" – rozkazałem mu.
"Jak sobie życzysz, Wasza Wysokość" – powiedział, powoli skłaniając głowę na znak potwierdzenia. "Przygotuję teraz samochód. Będziemy czekać na zewnątrz" – dodał, po czym wyszedł.
Gdy w końcu uzyskałem upragnioną ciszę po wyjściu Scotta, udałem się prosto pod prysznic. Idąc w stronę łazienki, rzuciłem okiem na łóżko i czerwoną plamę na prześcieradle. I zupełnie jak w filmie, każda gorąca scena, która wydarzyła się zeszłej nocy na tym samym łóżku, odtworzyła się wyraźnie w moich wspomnieniach.
Wciąż pamiętam uczucie jej miękkiej skóry pod moją dłonią. Jej ciepły oddech muskający moje ucho, gdy głośno jęczała przy każdym moim pchnięciu. Smak jej słodkich soków na moim języku wciąż mi towarzyszy. Poczułem lekkie rozczarowanie, gdy obudziłem się bez niej u boku. Mam w sobie nagłą potrzebę, by ją posiąść, mieć na własność i brać ją znowu, dopóki nie będzie błagać, bym przestał. I już same te myśli wystarczyły, by obudzić moje pożądanie i rozpalić ciało, tak jak ona to zrobiła zeszłej nocy. Nie mogę powstrzymać chichotu, patrząc na moje rosnące podniecenie.
"Potrzebuję zimnego prysznica" – mruknąłem do siebie, po czym ruszyłem dalej do łazienki.
******
















