TYTUS
Gdy wszedłem do swojego gabinetu, zauważyłem Scotta pogrążonego w lekturze ksiąg wypożyczonych z pałacowej biblioteki. Ciężar klątwy przygniótł mnie mocno i zanim zdążyłem w pełni zamknąć drzwi, siły mnie opuściły i upadłem.
– Wasza Wysokość! – rozbrzmiał zaniepokojony głos Scotta, który błyskawicznie ruszył, by podnieść mnie z podłogi. – Proszę, poczekaj tu. Natychmiast sprowadzę lekarza –
















