Uciekająca narzeczona króla likanów

Uciekająca narzeczona króla likanów

Autor: Aeliana Moreaux

Rozdział 7 - Oblubienica bez wilka
Autor: Aeliana Moreaux
3 mar 2026
SAGE – Powinnaś mi podziękować. Udało mi się sprawić, że twoja brzydka twarz wygląda w miarę przyzwoicie. Przynajmniej masz szansę przetrwać swoją pierwszą noc w pałacu – skomentowała Annika, kontynuując nakładanie makijażu na moją twarz, by ukryć siniaki zadane przez jej ojca. – Zaskakuje mnie, że naprawdę wierzysz, iż ujdzie wam to na sucho – prychnęłam. Annice wyraźnie nie spodobał się mój komentarz, więc celowo docisnęła pędzel do moich posiniaczonych ust, co natychmiast sprawiło, że skrzywiłam się z bólu. – Tym razem ci odpuszczę i pozwolę ci się wymądrzać do woli. Potraktuj to jako mój pożegnalny prezent – powiedziała, posyłając mi swój najbardziej irytujący uśmiech. Przewróciłam oczami w lustrze. Uznałam, że nie ma sensu silić się na uprzejmość, tak jak wcześniej. Widziałam, jak mruży oczy w moim kierunku, jakby dając mi ostrzeżenie, ale nic mnie to nie obchodziło. Dorastając jako jedynaczka, często tęskniłam za towarzystwem siostry. Kiedy więc Alfa Gordon postanowił mnie adoptować, perspektywa zyskania siostry w zbliżonym wieku napełniła mnie ekscytacją. Nie wiedziałam wtedy, że marzenie, które tak długo pielęgnowałam, wkrótce zamieni się w koszmar. – Skończone! – oświadczyła tryumfalnie. – Chociaż nie odmieniło to twojej twarzy tak bardzo, jak miałam nadzieję, wystarczy. – Może winny jest twój brak umiejętności w robieniu makijażu – rzuciłam w odpowiedzi. – Nie igraj z losem, Sage. Moja cierpliwość się kończy – ostrzegła, a w jej tonie brzmiała ledwo maskowana irytacja. – Czy to wyzwanie? – zadrwiłam, nie mogąc się powstrzymać przed dalszym drażnieniem jej. Posłała mi mordercze spojrzenie. – Nie waż się, Sage. Wciąż mam mnóstwo korektora, wystarczająco dużo, by ukryć kolejnego siniaka na twojej twarzy – ostrzegła ostrym tonem pełnym groźby. – Wątpię, żebyś miała odwagę. – Prowokowałam ją dalej, nie mogąc się powstrzymać od podsycania ognia. Nasze spojrzenia starły się w napiętym pojedynku, a powietrze zgęstniało od wrogości. Nagle w jej oczach zapłonęła wściekłość, a obecność jej wilka zawrzała tuż pod powierzchnią. Annika, otrzymawszy wilka wcześnie ze względu na swoje pochodzenie jako córka Alfy, była uważana za główną kandydatkę na pozycję Luny w innym stadzie. Ale takie sprawy nie miały dla mnie znaczenia. Nawet gdyby miała zakończyć moje życie w tej chwili, było mi to obojętne. Annika była o krok od rzucenia się na mnie, gdy autorytarny głos jej ojca przeciął napięcie niczym nóż. – Wystarczy, Anniko. – Rozkazujący ton Alfy Gordona rozbrzmiał, kładąc nagły kres jej agresji. – Ona jest dla nas więcej warta żywa niż martwa, więc opanuj się. Annika niechętnie usłuchała, jej wilcze instynkty zostały stłumione pod ciężarem rozkazu ojca. Choć napięcie pozostało, jego interwencja zapobiegła dalszej eskalacji sytuacji, przynajmniej na razie. – Tak, ojcze – odpowiedziała Annika. – Idź, Sage. Twój transport czeka – powiedział Alfa Gordon. Alfa Gordon ruszył przodem, a ja pospieszyłam za nim, pragnąc uciec przed burzą zbierającą się w domu. Gdy wyszłam na zewnątrz, mój wzrok natychmiast padł na lśniący czarny, luksusowy samochód zaparkowany pod naszym progiem. Gdy podeszliśmy, z pojazdu wysiadł uderzająco przystojny mężczyzna; jego dobrze zbudowana sylwetka emanowała aurą władzy i autorytetu. Wzrok mężczyzny spoczął na nas, nie obdarzając nas ani jednym uśmiechem, gdy zmniejszał dystans. Jego obecność domagała się uwagi i nie mogłam powstrzymać uczucia intrygi zmieszanej z lękiem na jego widok. Czy to Król Lykanów? – zapytałam sama siebie w myślach. Ale kogo ja oszukuję? Jego Wysokość nigdy nie zadałby sobie trudu dla kolejnej konkubiny. – Dobry wieczór, Alfo Gordon – powiedział swoim głębokim, barytonowym głosem. – Dobry wieczór, Beto Scott. Z przyjemnością przedstawiam ci moją najstarszą córkę, Sage. Zmierzył mnie wzrokiem, jakby sprawdzał towar na targu. Gdy skończył, przeniósł wzrok z powrotem na Alfę Gordona. – Jest pan tego pewien, Alfo Gordon? – zapytał, nie mrugnąwszy okiem. Utrzymywał kamienną twarz i chłodną postawę. – Ależ oczywiście, Beto Scott. Nie złamałem tu żadnego prawa. Sage jest moją legalną córką, zatem kwalifikuje się do wysłania jako trybut – odpowiedział Alfa Gordon z pewnym siebie uśmiechem. Mężczyzna ponownie zwrócił oczy na mnie, oceniając sytuację. Po kilku minutach ciszy przeprosił. – Wybaczcie mi na chwilę – powiedział, po czym wrócił do swojego samochodu. Wszyscy obserwowaliśmy go uważnie, gdy szedł w stronę czarnego sedana zaparkowanego tuż przy naszym ganku. Miałam nadzieję, że wsiądzie do auta i odjedzie, ale tego nie zrobił. Zamiast tego wyciągnął telefon z kieszeni i wykonał połączenie. Wstrzymałam oddech, obserwując, jak Beta Scott rozmawia przez telefon. Można bezpiecznie założyć, że dzwonił do Jego Wysokości w tej sprawie. Serce mi waliło. Wciąż jestem przekonana, że to nie pójdzie zgodnie z planem Alfy Gordona. Jestem pewna, że Król Lykanów nie nabierze się na tę sztuczkę. Po kilku długich, bolesnych minutach oczekiwania przygryzłam wargę z ekscytacji, patrząc, jak Beta Scott wraca w naszą stronę po zakończeniu rozmowy. Serce bije mi w oczekiwaniu. Gdy tylko Król Lykanów odrzuci mnie jako trybut, natychmiast opuszczę ten dom. Ale wszystkie moje nadzieje legły w gruzach w chwili, gdy Beta Scott otworzył usta. – Jego Wysokość pragnie przekazać wyrazy wdzięczności stadu Moonlake Crest za honorowanie traktatu i utrzymywanie pokoju oraz harmonii w całym królestwie – powiedział Beta Scott. Annika i Erica zaczęły wiwatować, gdy tylko usłyszały, że Król Lykanów zaakceptował mnie jako trybut. – Nie, to nie może się dziać... – mruknęłam do siebie. – Będziemy już ruszać, Alfo Gordon – powiedział. – Proszę odprowadzić Panią do samochodu – rozkazał swoim ludziom. – Interesy z tobą to przyjemność, Beto Scott. Oczy Bety Scotta pociemniały, jakby nie spodobało mu się to, co właśnie powiedział Alfa Gordon. Spojrzał na niego groźnie i zignorował wyciągniętą dłoń. Alfa Gordon odchrząknął, co było subtelnym znakiem odwrotu, i cofnął rękę, być może by ratować resztki godności. Rzuciłam mu ostatnie błagalne spojrzenie, wbrew wszelkiej nadziei licząc na zmianę serca. Jednak jedyną odpowiedzią, jaką otrzymałam, był zadowolony uśmieszek, od którego ciarki przeszły mi po plecach. – Pani – zwrócił się do mnie jeden z ludzi Bety Scotta, przerywając napiętą ciszę. Z ciężkim westchnieniem pogodziłam się z nieuniknionym i poszłam za nimi. Ze zwieszonymi ramionami powlekłam się w stronę czekającego samochodu, czując ciężar porażki. Beta Scott gestem wskazał mi miejsce pasażera, a ja posłusznie wsiadłam, zapadając się w fotel nieznajomego auta. On zajął przednie siedzenie, podczas gdy pozostali mężczyźni wsiedli do samochodu za nami, pieczętując mój los każdym trzaśnięciem drzwi. Przez całą drogę milczałam. Nie wiedziałam, czego się spodziewać. Oczekiwałam, że Alfa Gordonowi ujdzie na sucho to, co zrobili, ale myliłam się. Czy powinnam po prostu zacząć akceptować swój los? Wszyscy wiedzą, gdzie znajduje się pałac, więc byłam nieco zdezorientowana, gdy zauważyłam, że jedziemy inną trasą. Strach ogarnął całe moje ciało, gdy zauważyłam, że coś jest nie tak. Wiedziałam to. Nie ma mowy, żeby Król Lykanów puścił to płazem. Czy zamierzają mnie zabić za próbę oszukania króla? – Dokąd jedziemy? – zapytałam nerwowo. Ale Beta Scott milczał. Jego oczy pozostały utkwione w drodze przed nami, jakby niczego nie słyszał. Mój strach potęguje się, gdy kontynuujemy jazdę nieznaną ścieżką. Czy to będzie mój koniec?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 - Oblubienica bez wilka – Uciekająca narzeczona króla likanów | Czytaj powieści online na beletrystyka