Krzyżuję ramiona, patrząc na arogancki wyraz twarzy Victorii, na to, jak jej oczy zdają się płonąć w płomieniach gniewu. I nie potrafię powstrzymać się od wzięcia głębokiego oddechu, próbując zapanować nad temperamentem, który i tak jest na skraju wybuchu.
Dlaczego to zawsze musi się tak kończyć?
Nie dość, że niczego nie wyjaśniłam z Sebastianem, to może wręcz to pogorszyliśmy. Nie chciałam, żeby
















