Sebastian otwiera drzwi na tyle szeroko, że mogę wejść do jego gabinetu. Zamykam powietrze w płucach i wchodzę do środka, od razu dziwiąc się, jak ogromny bałagan panuje na jego biurku, zwłaszcza jak na Sebastiana, u którego każdy włos musi leżeć na swoim miejscu… Właściwie, jego wygląd również jest całkowicie nie na miejscu…
Klik — zamyka drzwi na klucz, co przyprawia mnie o lekkie wzdrygnięcie.
















