53 — Bo to boli.
Sebastian stawia mnie na ziemi, wciąż trzymając mnie za ramiona. Jego dłonie mocno obejmują moją skórę, ale jego dotyk mnie nie boli. To, co naprawdę boli, to sposób, w jaki teraz na mnie patrzy.
– Pytałem, co ty wyprawiasz – nalega, a jego głęboki głos drapie mnie w uszy.
Czuję łzy, które grożą, że zaraz zwilżą moje oczy.
– Seraphina...
– Puść mnie! – Próbuję się wyrwać, ale on t
















