W ciąży z najlepszym przyjacielem mojego ojca

W ciąży z najlepszym przyjacielem mojego ojca

Autor: Beatrice Hammond

03 - Dumping you
Autor: Beatrice Hammond
4 maj 2026
W końcu Sebastian dał mi dzień wolny. Było jasne, że nie mam siły w ciele, by stawić czoła dniu pracy z takim kacem i ogarniającym mnie smutkiem. A kiedy gorąca woda spłynęła na moje ciało, płakałam jak dziecko, które straciło coś, czego nigdy nie da się zastąpić. Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego to zrobiłam. Może moje łzy wynikały z tego, że byłam zła na siebie za zmarnowanie tak dużej ilości czasu. Ślub miał być wielkim wydarzeniem dla niego i jego rodziny, zwłaszcza dla jego mamy… więc byłam skłonna poczekać. Ale okazuje się, że liczyło się tylko to, abym była czysta — nawet jeśli z trudem panowałam nad żarem, który często atakował moje ciało. Nie wiem, jak długo stałam pod prysznicem, pozwalając wodzie mieszać się z moimi łzami… Ale po wyjściu z kabiny położyłam się na łóżku, które nie wydawało się tak wygodne jak to Sebastiana. Może zasnęłam, nie jestem pewna… W końcu zauważyłam, że moje oczy wpatrują się w sufit, a ptaki za oknem śpiewają z podekscytowaniem. Przynajmniej ktoś musi być dzisiaj szczęśliwy. Słyszę dzwonek telefonu i sięgam po niego, widząc na ekranie kilkadziesiąt nieodebranych połączeń i wiele nowych wiadomości. Mój żołądek nieuchronnie się ściska, gdy widzę pseudonim w kontaktach Alarica — Moja miłość. Otwierając kontakty, pierwszą rzeczą, jaką robię, jest zmiana nazwy na ZDRAJCA… Znacznie lepiej to do niego pasuje. Ale mój spokój nie trwa długo, bo wkrótce na moim telefonie pojawia się nowa wiadomość od ZDRAJCY, a kiedy ją otwieram, zauważam, że wydzwaniał do mnie przez całą noc, wysyłając wiadomości w bardzo krótkich odstępach czasu. [Proszę, odbierz…] powtórzone co najmniej dwanaście razy. [Kocham cię…] widzę to… co najmniej piętnaście razy. Ale rekordem jest, bez wątpienia — [Przepraszam]. Wiem, że wcale nie jest mu przykro, tak naprawdę nie. Jeśli Alaric żałuje czegokolwiek, to tego, że dał się złapać. Nie ma mowy, żeby ktoś, kto twierdzi, że mnie kocha, sypiał z kimś innym… a co dopiero z moją najlepszą przyjaciółką… Która, tak przy okazji, też zostawiła kilka wiadomości, ale nie będę zawracać sobie głowy ich sprawdzaniem. Nagle mój telefon zaczyna dzwonić. Obserwuję, jak połączenie trwa, dopóki samoistnie się nie rozłącza. A na mojej komórce wyskakuje nowa wiadomość od niego: [Możemy porozmawiać?] Cóż, to nawet lepiej… w ten sposób będziemy mogli to zakończyć raz na zawsze. Moje palce są spokojne, gdy piszę: [Spotkajmy się w kawiarni o siódmej]. Do naszego spotkania zostało jeszcze kilka godzin, więc rzucam telefon na bok z suchymi oczami. Jakimś cudem moje serce jest spokojne, a ja nie mam już ochoty płakać. Nie uronię przez niego już ani jednej łzy. Kawiarnia jest cicha, może dlatego, że wkrótce zostanie zamknięta. Wybrałam to miejsce, ponieważ przebywanie tu niesie ze sobą pewien rodzaj ukojenia. Wiele razy, w czasach studenckich, przychodziliśmy tu po bardzo trudnym egzaminie lub po prostu dlatego, że chcieliśmy być blisko siebie. Teraz, gdy tamte gorączkowe czasy minęły, my również się od siebie oddaliliśmy. Nawet jeśli początki wyglądały inaczej, naprawdę kochałam Alarica. Na początku przyjęłam jego propozycję, by uciec od moich uczuć… zaprzeczyć czemuś, co było we mnie — ale nauczyłam się go kochać. Teraz, kiedy siedzimy naprzeciwko siebie, przedzieleni małym, drewnianym stolikiem, obok ogromnego okna wychodzącego na ruchliwą ulicę Nowego Jorku, czuję, że być może nie kochałam go wystarczająco mocno. W końcu moje serce jest teraz w tak głębokim spokoju. W tej chwili powinnam tonąć w łzach, prawda? A jednak nie czuję absolutnie nic… poza bulgoczącym we mnie gniewem. — Sera… — Głos Alarica jest potulny, a na jego twarzy maluje się strach; jego wargi są wygięte w dół, a oczy lekko zaczerwienione. Być może płakał. — Dlaczego tak mnie ignorowałaś…? — Dlaczego? — Przerywam mu ostro. — Zdradziłeś mnie, Alaric. Zdradziłeś mnie z moją najlepszą przyjaciółką. — Mogę to wyjaśnić, to wcale nie tak- — Niech zgadnę, przypadkowo się rozebraliście, a ona przypadkowo cię ujeżdżała? — Marszczę brwi, widząc jego ewidentne zakłopotanie. Alaric wierci się niespokojnie na krześle, przenosząc dłoń na tył głowy. — Wiem, że popełniłem błąd, Sera, ale uwierz mi… między mną a Victorią nic nie ma… — Poza tym, że ją pieprzyłeś. — Znowu mu przerywam, czując, jak moja krew gotuje się jeszcze bardziej. — To był tylko seks… Jestem mężczyzną, Sera. Mam pragnienia, to naturalne… Prycham, krzyżując ramiona i odwracając wzrok — naprawdę, nie mogę uwierzyć w to, co słyszę. — To ciebie kocham, przecież o tym wiesz. — Och? — Zwracam na niego wzrok, tak ostry, że mógłby ciąć. — Wiem tyle, że trzymałam dla ciebie dziewictwo, podczas gdy ty mnie zdradzałeś. Cztery lata, Alaric! — Skarbie, wiesz, jak to ważne dla mojej rodziny… Tak bardzo cię kocham i chcę, żeby nasz pierwszy raz odbył się po ślubie- — To bzdura. — Wytykam go palcem. — To, co mówisz, nie ma sensu. — Posłuchaj, to tak jak z ulubionym jedzeniem, które zostawia się na koniec… — Naprawdę porównałeś mnie do cholernego jedzenia? — Uderzam dłonią w stół, przyciągając uwagę i ciekawskie spojrzenia do naszej rozmowy. — Sera, kochanie, nie zachowuj się tak, nie to miałem na myśli. Ja po prostu… chcę, żebyś zrozumiała, że chcę cię zachować… Nie chciałem zniszczyć tego, co między nami jest… — Więc przez to, że nie potrafisz utrzymać ptaka w spodniach, postanowiłeś mnie zdradzić, zamiast zrobić to, czego się oczekuje — czyli przespać się ze swoją dziewczyną? — Kręcę głową. — Szanowałam cię. Czekałam na ciebie, bo myślałam, że dziewictwo jest dla ciebie czymś ważnym- — Dziewictwo jest dla mnie ważne, kochanie… — Moje. Moje dziewictwo jest dla ciebie ważne. Powinno być nasze! Powinniśmy je stracić razem, w noc poślubną! Tego właśnie oczekiwałam, kiedy powiedziałeś, że twoja rodzina chce poczekać! Czuję, jak łzy wracają do moich oczu, a w gardle rośnie gula. Jestem zestresowana i zła… Czuję nawet, jak napinają się mięśnie moich ramion. — Jesteś dla mnie taka cenna, mój aniele, uwierz mi… Tego już za wiele. Nie mogę już znieść dźwięku jego głosu. Wstaję, patrząc, jak jego oczy się rozszerzają i stają się zdesperowane. Próbuje chwycić moją dłoń, ale ją wyrywam… I wiem, że moje oczy są lodowate, że on mnie w tym momencie nie poznaje… W końcu, przez cały ten czas, byle tylko go zadowolić, udawałam kogoś, kim nie jestem. Dla niego się powstrzymywałam — i jestem już tym zmęczona. Teraz będę robić, co mi się żywnie podoba. — Nie musisz się tym już martwić, Alaric. Od tej chwili nie ma najmniejszej możliwości, żebyś mnie dotknął, teraz ani nigdy w przyszłości. — Sera- — A jeśli nie rozumiesz, co mam na myśli, to rzucam cię, Alaric. — Uśmiecham się słodko. — Rzucam cię w cholerę. Zanim zdąży mnie zatrzymać, szybko opuszczam kawiarnię i, dzięki niebiosom, udaje mi się wsiąść do taksówki, zanim mnie dogoni. I kiedy kierowca jedzie pod podany przeze mnie adres ulicami Nowego Jorku, słucham piosenki lecącej w radiu, rozkoszując się ironią tekstu, który opowiada właśnie o rozstaniach. Na sercu robi mi się lżej, ale gniew wciąż buzuje w moich żyłach. Jedyne, czego pragnę, to zrzucić z siebie to brzemię — być wolną, być sobą. I zanim się orientuję, stoję już przed swoim budynkiem… W windzie. Na wyświetlaczu miga liczba 12, a metalowe drzwi w końcu się otwierają. Są tu tylko dwa apartamenty: Sebastiana i mój. Korytarz łączący nasze drzwi nagle wydaje się mniejszy i pusty, jakby nie było w nim mebli, chociaż kanapy i wszystko inne jest na swoim miejscu. Biorę głęboki oddech, napełniając płuca do granic możliwości. I przysięgam, że czuję zapach Sebastiana… Zapach, który wżarł się w skórę jego szyi. Na samo wspomnienie po moich plecach przebiega dreszcz. Czy naprawdę mogę robić, co tylko chcę? — Hah, Alaric… Przez cztery lata zmuszałeś mnie do zachowania dziewictwa… Ponieważ chciałeś ożenić się z dziewicą, kazałeś mi pozostać czystą… A mimo to przez cały ten czas mnie zdradzałeś? — mruczę do siebie, wpatrując się w drzwi Sebastiana. — Wygląda na to, że twój anioł zaczyna upadać. Moje nogi zdają się znów żyć własnym życiem, ponieważ zamiast iść do drzwi mojego mieszkania, ruszają w stronę drzwi Sebastiana — a moje dłonie również działają same, naciskając dzwonek. Niedługo potem drzwi się otwierają, ukazując tę niesamowicie piękną twarz i mokre blond włosy… Po raz kolejny jego zapach, teraz już naprawdę, mnie otula. — Seraphina? — Patrzy na mnie zdezorientowany. Ale ja tylko otwieram usta, mówiąc powoli… — Sebastianie, chcę, żebyś mnie przeleciał.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

03 - Dumping you – W ciąży z najlepszym przyjacielem mojego ojca | Czytaj powieści online na beletrystyka