Naprawdę, wolałabym, żeby to był jakiś koszmar... Szczypię się nawet, żeby upewnić się, że nie śpię, i ku mojemu całkowitemu przerażeniu, to nic innego jak rzeczywistość.
Ten cholerny bukiet białych róż jest tak duży, że w wiązankę ściśnięto z łatwością setki kwiatów, z których bukiet dosłownie się wylewa; na stole leżą nawet luźne płatki.
Sebastian zatrzymuje się, zauważając moją reakcję... a jeg
















