Z perspektywy Sienny
Czy poślubienie najlepszego przyjaciela było błogosławieństwem?
Nie byłam do końca pewna, co myślał Garrett, ale dla mnie wyjście za niego było spełnieniem marzeń. A co jeszcze bardziej ekscytujące, wkrótce mieliśmy powitać na świecie nasze pierwsze dziecko.
"To dobrze, że jest pani ostrożna. Mogła pani stracić dziecko, panno Vance" – powiedziała ginekolog poważnym tonem, dostrzegając szok w moich oczach.
Podświadomie dotknęłam swojego brzucha, wciąż nie mogąc uwierzyć, że leży w nim dziecko. Czy dobrze usłyszałam? Byłam w ciąży? Spodziewałam się dziecka Garretta! Mojego najlepszego przyjaciela i mojego pierwszego zauroczenia!
W drodze ze szpitala nie mogłam się doczekać, by powiedzieć Garrettowi o naszym dziecku. Zastanawiałam się, jaka będzie jego reakcja. Czy zacznie krzyczeć ze szczęścia? Czy zasypie mnie pocałunkami i w ogóle? Boże! Nie mogłam opanować radości.
Fantazjując, ujęłam w dłonie swoją zaczerwienioną twarz. Jednak w chwili, gdy poczułam chłód prostej obrączki na palcu, moje dziko bijące serce się uspokoiło. Prawie zapomniałam, że Garrett nie należał do mężczyzn, którym spieszyło się do posiadania dzieci, zwłaszcza że nasze małżeństwo zostało zaaranżowane przez jego rodzinę.
Garrett był skończonym dżentelmenem, zarówno jako przyjaciel, jak i mąż. Za każdym razem, gdy uprawialiśmy seks, był troskliwy, ale ostrożny, twierdząc, że nie ma potrzeby narzucać sobie dodatkowych okowów, skoro nie jesteśmy na to gotowi.
To dziecko, w pewnym sensie, nie było w planach.
Kiedy usiadłam w samochodzie, mój umysł ogarnął niepokój. Czy to będą dla niego dobre wieści? A co, jeśli Garrett wciąż nie jest gotowy na dziecko?
"Proszę pani, czy wszystko w porządku? Mam zadzwonić do szefa?" – zapytał z niepokojem Cole, mój osobisty kierowca, zauważywszy moją zachmurzoną twarz. Cole był godny zaufania jak członek rodziny, ale jeśli już miałam się z kimś podzielić tą nowiną, chciałam, by Garrett dowiedział się o niej jako pierwszy. Był ojcem mojego dziecka.
"Nie" – potrząsnęłam głową, posyłając Cole'owi uspokajający uśmiech. "Jest w samolocie. Porozmawiam z nim później osobiście." Dzięki temu będę mogła wyczytać odpowiedź bezpośrednio z jego niewymuszonych reakcji. Zawsze byłam w tym dobra.
Zamknęłam oczy, wspominając pierwszy dzień, w którym się poznaliśmy. Jego jasny uśmiech w słońcu był tak olśniewający, że wyglądał jak książę. Na długo zanim zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi, zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Dobrze jednak wiedziałam, że była to jedynie miłość nieodwzajemniona.
Opuściłam szybę samochodu, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza, ale przypadkiem dostrzegłam nasze stare liceum. To gorzkie uczucie znów wypełniło moją pierś. Garrett to moja pierwsza miłość, ale ja nie jestem jego.
W liceum byłam w oczach innych tylko nudnym kujonem, podczas gdy Garrett Mercer był błyszczącym rozgrywającym. Wszyscy byli zaskoczeni, że w ogóle mogliśmy się przyjaźnić. Choć budziło to wrogość, uwielbiałam przebywać w jego towarzystwie. Z czasem powoli zaczęłam zdawać sobie sprawę, że nie chcę być tylko jego przyjaciółką.
Jednak w momencie, gdy miałam wyznać mu swoje uczucia, w jego życiu pojawiła się inna dziewczyna.
Potrząsnęłam głową, próbując pozbyć się tych smutnych, starych wspomnień. Ścisnęłam zimną obrączkę na palcu, powtarzając sobie, że przeszłość minęła. Garrett powiedział, że między nimi to skończone, a ja byłam teraz jego żoną. Byłam jego żoną, która nosiła pod sercem jego dziecko.
Otarłam łzy w kącikach oczu i otworzyłam drzwi do naszego domu. Moje serce uspokoiło się, gdy poczułam zapach domowego ogniska. Naszego domu. Nie był tak luksusowy jak willa jego rodziny, ale za to przytulny. Razem z Garrettem własnoręcznie go urządziliśmy. Sprawiało nam to ogromną radość. Tak, z pewnością za dużo myślałam. Tamta kobieta zniknęła z naszego życia już dawno temu, a moje małżeństwo z Garrettem przez ostatnie trzy lata było tak piękne jak bajka.
Spojrzałam na zegar ścienny. O tej porze Garrett powinien był już wysiąść z samolotu. Przez ponad miesiąc był w podróży w sprawach rodzinnego biznesu. Garrett był prezesem NEO, wiodącej firmy wydającej magazyny modowe w całej Azji, a ja zajmowałam w niej stanowisko wiceprezesa. Byliśmy nie tylko partnerami życiowymi, ale i świetnymi partnerami w pracy.
Naprawdę mi go brakowało. Natychmiast wybrałam jego numer. Tak bardzo chciałam teraz usłyszeć jego głos, dowiedzieć się, o której będzie w domu. Przygotowałabym mu wspaniały posiłek, a on nagrodziłby mnie słodkim pocałunkiem. A potem moglibyśmy uprawiać namiętny seks, tak jak tej nocy przed jego wyjazdem w podróż służbową. Ups, prawie zapomniałam, że jestem w ciąży. Musiałam mu o tym najpierw powiedzieć, a potem moglibyśmy zająć się czymś innym.
Radośnie wyobrażałam sobie nasze urocze spotkanie, gdy nagle moje serce zamarło. W słuchawce rozległ się kobiecy głos.
[Halo?]
Zatrzasnęłam telefon, gdy tylko padło to jedno słowo. Aparat upadł na podłogę, a moje ciało zaczęło niekontrolowanie drżeć. NIE! To nie mogła być ona! To nie mogła być Chloe! Przecież zniknęła już z naszego życia! Musiałam się przesłyszeć.
Podbiegłam do lodówki, próbując uspokoić się odrobiną alkoholu. Ale w chwili, gdy dotknęłam butelki wina, przypomniałam sobie słowa lekarki i moje dziecko. Musiałam uważać ze względu na nie. Odwróciłam się, by wziąć karton mleka i podeszłam do sofy.
Nie wiedziałam, co sprawiło, że w tej jednej chwili rozpoznałam w tym głosie Chloe. To znaczy, Chloe i ja nigdy nie byłyśmy blisko. Chloe Vane była typową blond pięknością, za którą szaleli mężczyźni. W liceum była popularną cheerleaderką, podczas gdy Garrett był gwiazdą drużyny i głównym rozgrywającym. Pasowali do siebie lepiej niż on i taki kujon jak ja, prawda? Nic dziwnego, że się w niej zakochał.
Moja duma nie mogła znieść widoku mężczyzny, którego kochałam, szalejącego za inną kobietą. Kiedyś próbowałam po cichu się od nich odsunąć, ale Garrett nie chciał zrezygnować z mojej obecności w jego życiu. Za każdym razem, gdy tonęłam w morzu książek i nauki, by o nich zapomnieć, Garrett pojawiał się w moich drzwiach, zapraszając mnie na wyjście. Nie potrafiłam oprzeć się jego czarującemu uśmiechowi; nie mogłam powiedzieć "nie", gdy twierdził, że jego obowiązkiem jako mojego najlepszego przyjaciela jest zabrać mnie, bym mogła cieszyć się prawdziwym światem.
Aby nie zniszczyć naszej przyjaźni, mogłam jedynie ukrywać swoje złamane serce, po cichu odgrywając rolę jego najlepszej przyjaciółki i patrząc na jego twarz, która promieniała szczęściem u boku innej. W końcu zdobyłam się na odwagę, by wyjechać na studia za granicę, gdy dowiedziałam się, że Garrett planuje oświadczyć się Chloe. Nigdy jednak nie spodziewałam się, że babcia zadzwoni, by błagać mnie o powrót.
Wróciłam w pośpiechu tylko po to, by ujrzeć pozbawionego życia Garretta. Jego serce zostało brutalnie zranione przez Chloe. Po moim ukochanym, pełnym słońca chłopcu nie było śladu, a moje serce krwawiło. Od tamtego momentu zaczęłam nienawidzić Chloe. Oddałam jej mężczyznę, którego tak ceniłam, a ona śmiała go tak okrutnie skrzywdzić! Co za wiedźma!
Garrett nikomu nie powiedział, co się stało, oprócz tego, że z Chloe to koniec. Babcia zaaranżowała nasze małżeństwo. Nie rozumiałam, dlaczego się zgodził, aż do dnia, w którym usłyszałam, jak mówi, że poślubienie kogokolwiek poza Chloe byłoby dla niego tym samym.
To bolało jak diabli, ale weszłam w to małżeństwo bez chwili wahania. Mój ukochany chłopak był złamany, a ja chciałam go poskładać, nie zważając na to, czy w tym procesie zniszczę samą siebie.
Zasnęłam w domu, czując wielką niepewność i niepokój. Obudziłam się w środku nocy, gdy poczułam, że ktoś gładzi mnie po policzku.
Powoli otworzyłam oczy i zdałam sobie sprawę, że zasnęłam w salonie.
Ktoś podniósł mnie z kanapy. Natychmiast rozpoznałam jego zapach i dotyk, spoglądając na niego z przymrużonymi ze snu oczami.
"Garrett…"
"Hmm" – mruknął, idąc w stronę schodów. "Dlaczego spałaś na kanapie?"
Wpatrywałam się w jego twarz, gdy delikatnie układał mnie na łóżku. Pogładził mnie po włosach i pocałował w czoło. Zawsze był taki delikatny i właśnie za to tak bardzo go kochałam. Nawet podczas uprawiania miłości bardzo liczył się z moimi uczuciami. Nie widzieliśmy się przez ponad miesiąc, moje ciało tęskniło za nim, a serce go pragnęło.
"Gdzie byłeś? Czekałam na ciebie" – powiedziałam, pieszcząc jego policzek.
"Spotkałem się z przyjacielem. Mówiłaś, że czekałaś, czy to coś pilnego?"
Patrząc na jego łagodną twarz, nagle nie chciałam niszczyć tej chwili. Zamknęłam więc rozchylone wargi i po raz kolejny przełknęłam prawdę. Jutro, może jutro, będę miała odwagę stawić czoła tym wszystkim niewiadomym.
Potrząsnęłam głową i wydęłam wargi, mówiąc mu, że jestem śpiąca. Zaśmiał się cicho i ostrożnie przeniósł mnie do łóżka. W momencie, gdy miał mnie zostawić po złożeniu pocałunku na dobranoc, z jakiegoś powodu ogarnęła mnie panika. Szybko go chwyciłam i pocałowałam z całą pasją, próbując go rozebrać, próbując sprawić, by dotykał mnie częściej i głębiej. Tęskniłam za nim. Pragnęłam go. Czułam, że jedynym sposobem, by poczuć spokój, było pozwolić mu znów wejść we mnie. Aby upewnić się, że wciąż jest mój.
"Poczekaj, Sisi." Powstrzymał mnie jednak, przygważdżając moje szalejące dłonie do łóżka. "Myślałem, że mówiłaś, że jesteś śpiąca i musisz odpocząć."
"Ale chyba teraz bardziej za tobą tęsknię." Spojrzałam na niego z niewinnością i dostrzegłam pożądanie błyskające w jego oczach, ale nie wiedziałam, dlaczego tak szybko zgasło. Kiedyś cieszył się, gdy przejmowałam inicjatywę.
Jakby zauważając moje zdezorientowanie, zachichotał i żartobliwie uszczypnął mnie w nos: "Po prostu wezmę prysznic. Czuję alkohol."
Tylko skinęłam głową i patrzyłam, jak idzie do łazienki. Ale senność uderzyła ponownie, więc zamknęłam oczy, żeby się zdrzemnąć. Jednak gdy znów je otworzyłam, był już ranek, a Garrett stał obok, kładąc na szafce nocnej tacę z jedzeniem.
"Hej!" – przywitałam się i uśmiechnęłam, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobił. Przygotował dla mnie śniadanie. Do łóżka. Najsłodszy.
Uśmiechnął się i usiadł na łóżku. "Dzień dobry."
Uśmiechnęłam się szeroko, siadając. Przeniósł tacę i położył ją obok mnie. Uniosłam brew i przechyliłam głowę, wpatrując się w jego przystojną twarz. Miał ciemnobrązowe oczy. Jego gęste, czarne brwi stanowiły dopełnienie tych pięknych oczu. Nos miał dumny i ostro zakończony, a usta czerwone i wąskie. Dosłownie wyglądał jak seksowny niegrzeczny chłopiec. Nawet Damon Salvatore wstydziłby się stanąć obok niego. Nikt nie miał szans w starciu z tym mężczyzną.
"Co to ma być? Czy to łapówka? Wystawiłeś mnie wczoraj, niegrzeczny chłopcze."
Nie zaśmiał się. Westchnął głęboko i delikatnie założył mi kosmyk włosów za ucho, zanim ujął moją dłoń i spojrzał mi prosto w oczy. "Muszę ci o czymś powiedzieć."
Poczułam, jak moje serce przyspiesza. Pomyślałam o dziecku w moim łonie. Ma mi coś do powiedzenia. Ja też mam mu coś do powiedzenia.
"C-co się stało?" – zapytałam, czując, jak drży mi głos.
Wziął głęboki oddech. "Wiesz, że jesteś dla mnie ważna, prawda?"
Powoli skinęłam głową z rozchylonymi ustami. Nie mogłam odpowiedzieć. Bałam się tego, co zaraz powie. Miałam złe przeczucia.
"Zanim wzięliśmy ślub, byłaś moją najlepszą przyjaciółką. Jesteś jedną z niewielu osób, które cenię..."
Ukryłam zaciśnięte pięści pod prześcieradłem. Nie wiem, dlaczego mi to wszystko mówi, ale już czułam, jak w kącikach moich oczu zbierają się łzy.
"Sienno..." – przerwał i zacisnął powieki, zanim znów spojrzał mi w oczy. "M-myślę, że nadszedł czas na rozwód."
"G-Garrett..." – poczułam, jak ściska mnie w klatce piersiowej.
Uśmiechnął się. "Wiem, że ty też nic do mnie nie czujesz. Wyszłaś za mnie tylko ze względu na moich dziadków. Zrobiłaś to tylko dlatego, że ich kochasz. Teraz nadszedł czas na nasze prawdziwe szczęście, Sienno."
Potrząsnęłam głową: "O-o czym ty mówisz, Garrecie?"
"Chloe wróciła, Sienno. Moja pierwsza miłość wróciła."