Perspektywa Sienny
Wyszłam i poszłam do sypialni. Wzięłam poduszkę i koc. Odwróciłam się i już miałam wyjść, kiedy Garrett wszedł do sypialni i spojrzał na mnie.
– Dokąd idziesz?
Spojrzałam na niego ostro. – A co cię to obchodzi?
– Obchodzi mnie to, bo jesteś moją żoną, Sienna!
Na jego słowa z moich ust wyrwał się sarkastyczny śmiech. Spojrzałam na niego z wściekłością. – I tak się rozwodzimy.
– Sienna, nie możesz tak po prostu uciekać. Musimy porozmawiać o tym problemie.
– Ja nie mam problemu, Garrett. Dla przypomnienia, to ty miałeś problem i sam go stworzyłeś.
Złapał mnie za nadgarstki i zatrzymał w miejscu, gdy próbowałam odejść. Szczęka mu się zacisnęła, a oczy gniewnie się we mnie wwiercały. – Mój ojciec jest wściekły, Sienna. Oskarża mnie, że cię zdradzam.
Przechyliłam głowę. – A nie zdradzasz?
Zmarszczył brwi. – Nie jestem dupkiem, Sienna. Widziałaś, żebym się z nią całował albo pieprzył? Nadal mam resztki rozumu. Nie zbliżę się do niej, dopóki nosisz moje nazwisko...
– Szczerze mówiąc, nie noszę twojego nazwiska, Garrett – przerwałam mu. Moje słowa zbiły go z tropu. – Nikt nawet nie wie, że jesteśmy małżeństwem.
– Sienna!
– Nie martw się. Porozmawiam o tym z twoją rodziną. Powiem im, że nie jestem już z tobą szczęśliwa i chcę rozwodu.
Przełknął z trudem ślinę i spojrzał mi w oczy. – Z-zrobisz to dla mnie?
Zaśmiałam się ponuro. – Zrobię to dla siebie.
– Zaczekaj, Sienna...
Odepchnęłam jego dłoń i posłałam mu chłodne spojrzenie. – Co?
Spuścił wzrok i oblizał wargi. Wyglądał teraz na naprawdę winnego i w tym momencie zobaczyłam mężczyznę, w którym się zakochałam. Zobaczyłam mojego najlepszego przyjaciela.
Westchnął i ruszył w moją stronę. Delikatnie chwycił mój nadgarstek i owinął ramiona wokół mojego drobnego ciała, zamykając mnie w ciepłym, przepraszającym uścisku.
Poczułam, jak całuje mnie we włosy, szepcząc... – Przepraszam... B-byłem głupi, że na ciebie naskoczyłem. Po prostu... martwiłem się o Chloe. Znasz mojego ojca, zniszczyłby ją.
Zacisnęłam mocno powieki. Boisz się, że ona zostanie zniszczona, ale nawet się nie martwisz, że niszczysz mnie. Miałam ochotę go uderzyć. Zadać mu ból i zdzielić go w głowę z nadzieją, że go to obudzi.
– Zostań tu, proszę. Śpij obok mnie, Sisi...
To był mój sygnał do odwrotu. Odepchnęłam go i mocniej przytuliłam poduszkę. Spojrzałam mu w oczy i pokręciłam głową. – Nie mamy powodu, żeby spać razem, Garrett. Będę spać w pokoju gościnnym.
– Sisi...
Odwróciłam się do niego plecami i zostawiłam go w głównej sypialni. Poszłam prosto do pokoju gościnnego i rzuciłam swoje wyczerpane ciało na łóżko. Dotknęłam policzka, myśląc, że znowu nieświadomie płaczę, ale nie było na nim łez. Cierpię, ale już nie płaczę. Czy to ten etap złamanego serca, na którym przyzwyczajasz się do bólu i po prostu akceptujesz go z całym dobrodziejstwem inwentarza? Żałosne! Czuję, że to tylko użalanie się nad sobą.
– Sisi... – po głosie Garretta rozległy się trzy pukania. Spróbował otworzyć drzwi, a ja byłam taka głupia, że zapomniałam ich zamknąć na klucz.
Wszedł do środka, niosąc tacę z jedzeniem. Zacisnął usta i ruszył w moją stronę. Stanął przy łóżku i spojrzał na mnie z góry, jakby ważył moją reakcję.
– Przyniosłem ci kolację. Podgrzałem ją. Przepraszam, że przerwałem ci posiłek.
Mój wzrok spoczął na tacy z jedzeniem. Nigdy wcześniej nie pozwalał mi jeść samej. Nawet jeśli był najedzony, jadł ze mną, zwłaszcza jeśli to ja ugotowałam posiłek.
Wkradła się do mojego serca gorycz. Przestań wspominać, Sienna! Te wspomnienia to była tylko iluzja. Tamten czas był jedynie pożyczony.
Westchnął i położył tacę na szafce nocnej, po czym znów na mnie spojrzał. – Mama wysłała mi wiadomość. Zaprasza nas na kolację jutro wieczorem. Mam nadzieję, że pójdziesz ze mną.
– Oczywiście, chodzi o nas. Będą podejrzliwi, jeśli nie przyjdę. Poza tym to już czas, abym powiedziała im o naszym rozwodzie.
Usiadł na łóżku i spojrzał na moją twarz. Robił wszystko, by złapać moje spojrzenie. Użył nawet palców, by unieść mój podbródek, aby nasze oczy mogły się spotkać. Nawet gdy mnie rani, jego zwykły dotyk, troska, samo spojrzenie sprawiają, że drżę i mięknę. Jedno jego kojące słowo, a moja rana zaczyna się goić.
– Przepraszam, Sisi... Proszę, wybacz mi. Przede wszystkim w ogóle nie powinienem był zgadzać się na ten ślub. Wiem, że tylko cię ranię. Przepraszam...
Schowałam zaciśnięte pięści za plecami. – Żałujesz, że wziąłeś ze mną ślub?
Pokręcił głową. – Nie żałuję, że wziąłem z tobą ślub. Byłem bardzo szczęśliwy przez te trzy lata, Sisi. Żałuję tego, że postawiłem cię w sytuacji, w której to ty zostajesz zraniona. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką, przysięgałem cię chronić, a tak naprawdę to ja wyrządzałem ci krzywdę.
Odwróciłam wzrok. Dobrze wiedzieć, że zdaje sobie sprawę ze swojej odpowiedzialności. Wstyd tylko, że nie wie, co mi zrobił. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że cokolwiek do niego czuję. Myślał, że postrzegam go tylko jako najlepszego przyjaciela.
***
Wszyscy przy długim stole w jadalni milczeli. Siedziałam obok Garretta. Na środku stołu siedział ojciec Garretta. Naprzeciwko Garretta zajęła miejsce jego matka, a Maya, młodsza siostra Garretta, była dziś nieobecna na rodzinnym obiedzie z powodu treningu w szkole.
– Powinniśmy najpierw zjeść – pani Mercer odchrząknęła i uśmiechnęła się do mnie.
Posłałam jej mój najsłodszy uśmiech. Była idealną teściową. Szanuję ją i zawsze będę ją szanować, nawet po tym wszystkim. Właściwie jest najlepszą przyjaciółką mojego taty.
Zaczęliśmy jeść w milczeniu. Spojrzałam na Garretta, kiedy zaczął nakładać jedzenie na mój talerz. Gdybym go nie znała, pomyślałabym, że tylko udaje, ale znam go aż za dobrze. Z natury jest opiekuńczy. Z natury jest słodki.
Ślinka napływała mi do ust na widok jedzenia, którego kiedyś nienawidziłam. Miałam ogromną ochotę je zjeść, ale wiedziałam, że rodzice Garretta by to zauważyli i uznali to za dziwne, więc powstrzymałam się.
– Nie wiedziałem, że jesteś takim łajdakiem, Garrett. – Byliśmy w połowie kolacji, kiedy pan Mercer odezwał się z nutą odrazy i gniewu. Podniósł głowę i posłał Garrettowi mordercze spojrzenie. – Chcesz, żeby twoja babcia przedwcześnie zmarła? Gdyby usłyszała o twojej głupocie, mogłaby tego nie przeżyć.
– Kochanie... – pani Mercer pogładziła męża po ramieniu.
Przełknęłam z trudem ślinę, gdy zobaczyłam pod stołem zaciśnięte pięści Garretta. Wiem, że od dziecka bał się ojca. Pan Mercer to perfekcjonista. Jest bardzo surowy i nie znosi bałaganu.
– Gdzie ty masz jaja, Garrett? Jesteś już żonaty, a widują cię gdzieś z jakąś dziwką?
Garrett w przypływie złości miał właśnie coś powiedzieć, kiedy uniosłam rękę, powstrzymując ich. Ranił mnie, ale nie mogłam znieść widoku jego cierpienia. To głupota, ale wiedziałam, że moje serce zawsze zrobi wszystko, by go chronić, nie tylko dlatego, że jest moim mężem, ale dlatego, że zanim się ze mną ożenił, byliśmy najlepszymi przyjaciółmi.
– On mnie nie zdradza, tato.
– Nie broń go, Sienna! – pan Mercer ostrzegł mnie surowo, ale ja pokręciłam głową.
– Chcę rozwodu, tato.
– O mój Boże! – pani Mercer sapnęła i zaszlochała.
– PATRZ, CO NAROBIŁEŚ, GARRETT! – krzyknął pan Mercer i uderzył Garretta w twarz.
– NIE! – krzyknęłam i zagrodziłam drogę panu Mercerowi, gdy próbował ponownie zaatakować Garretta.
– Zejdź mi z drogi, Sienna. Dam temu gówniarzowi nauczkę.
– Poprosiłam o rozwód jeszcze zanim widziano go z Chloe. A Chloe to nowa modelka w naszej firmie. Byli w pracy, kiedy zauważono ich razem.
Pan Mercer spojrzał na mnie ze zmarszczonym czołem. – Co powiedziałaś?
– Sienna... – zaszlochała pani Mercer.
Spojrzałam na nią i się uśmiechnęłam. – Kocham twojego syna, mamo, ale nie w taki sposób, w jaki byście chcieli. Jest moim najlepszym przyjacielem i przykro mi, że po prostu zgodziłam się go poślubić ze względu na babcię. Chcę naprawić swoje błędy. To ja chciałam rozwodu, więc nie zrzucajcie winy na niego.
Po moich słowach wszyscy zamilkli. Z odwagą patrzyłam na zgromadzonych, ale ta odwaga powoli uleciała, kiedy usłyszałam, jak ktoś za moimi plecami się odzywa.
– Co ty powiedziałaś, Sienna?
















