Perspektywa Sienny
Powoli się odwróciłam i jestem pewna, że zbladłam, widząc dwie osoby stojące kilka metrów od nas. Kątem oka dostrzegłam Garretta wciąż siedzącego na podłodze i wpatrującego się w nowo przybyłych z szokiem wymalowanym na twarzy.
– B-babciu... – wybełkotałam, czując, jak zasycha mi w gardle.
Pokręciła głową i zaśmiała się nerwowo. – Musiałam się przesłyszeć. Jak się wszyscy macie?
















