W ciąży z sekretnym dziedzicem prezesa: Wiceprezeska chce rozwodu

W ciąży z sekretnym dziedzicem prezesa: Wiceprezeska chce rozwodu

Autor: Lysander Vane

Rozdział 2 Nieszczęścia chodzą parami
Autor: Lysander Vane
21 lip 2026
Z perspektywy Sienny Wstałam z łóżka i próbowałam wyjść, ale Garrett chwycił mnie za rękę. Natychmiast otarłam łzy spływające po policzkach, zanim zdążył je zobaczyć. Stanął przede mną i patrzył na moją twarz, podczas gdy ja z całych sił starałam się spuścić wzrok i unikać jego oczu. Czułam, jak moje serce pęka na kawałki. Myślałam... myślałam, że uda mi się sprawić, by zakochał się we mnie przez te trzy wspólne lata. Myślałam, że jego uczucia ewoluują i że dostrzeże we mnie kobietę, a nie tylko najlepszą przyjaciółkę. Byłam głupia, tak bardzo w to wierząc i marząc o tak wiele. Poniosłam porażkę. Bez względu na to, jak bardzo się starałam, jego serce należało wyłącznie do jego pierwszej miłości, Chloe. "Sienno..." Wciągnęłam powietrze i przełknęłam ból, spoglądając na niego. Wymusiłam sztuczny uśmiech: "Muszę się umyć przed jedzeniem." Wpatrywał się w moje oczy, jakby próbował odgadnąć, o czym myślę. Wiedziałam, że zna mnie zbyt dobrze, więc ze wszystkich sił starałam się ukryć ból i uśmiechałam się do niego. Westchnął i puścił moją dłoń. "Okej. Poczekam tu na ciebie. Zjedzmy i pojedźmy razem do pracy." Razem? Jak okrutny potrafił być? Nadal chciał, żebyśmy się dogadywali, jakby wcale nie poprosił o rozwód? Chciał, żebyśmy zachowywali się tak, jak przed chwilą, zaraz po tym, jak powiedział mi, że jego pierwsza miłość wróciła i że chce rozwodu? Och, Garrecie, co działo się w twojej głowie? O ile kiedyś potrafiłam zmusić się do pozostania w roli jego najlepszej przyjaciółki, życząc mu szczęścia, o tyle po trzech wspólnych latach nie miałam już na to odwagi. Nie było mowy, abym mogła ponownie znieść ten rodzaj tortur, zwłaszcza teraz, gdy nosiłam jego dziecko. Dziecko... Myślałam, że to będą dla nas dobre wieści, ale teraz... zgaduję, że byłoby dla niego raczej ciężarem. Ciężarem, który powstrzymałby go przed zdobyciem prawdziwej miłości i wolności. Wiedziałam, jak to jest dorastać jako niechciane dziecko. Moi rodzice rozwiedli się jeszcze zanim moja matka zmarła, a nowa rodzina ojca mnie nienawidziła, co bolało jak diabli. Nie chcę, by moje dziecko doświadczyło tego samego, co ja. Muszę je trzymać od tego z daleka. Znów przywołałam na twarz sztuczny uśmiech. "Nie możemy. Muszę odwiedzić studio z powodu sesji zdjęciowej naszych nowych modeli..." "Pojadę z tobą..." "Nie." Odepchnęłam jego dłoń. Jego wzrok powędrował za moją ręką, po czym znów uniósł twarz, by na mnie spojrzeć. "Masz kilka dokumentów do podpisania. Nasze harmonogramy są już ustalone, pamiętasz?" "Ale..." "Mam osobistego kierowcę, Garrecie. Poradzę sobie sama." Westchnął i powoli skinął głową. Odwróciłam się do niego plecami i weszłam do łazienki. Natychmiast odkręciłam prysznic i stanęłam pod zimną wodą. Łzy kaskadami spływały po moich policzkach, gdy zakrywałam usta, próbując stłumić szloch. Moje ramiona trzęsły się bardzo mocno, a kiedy pomyślałam o moim dziecku, przełknęłam ślinę i spróbowałam się uspokoić. Otarłam twarz i pogładziłam się po brzuchu. Muszę być silna. Muszę zachować spokój. Nie powinnam narażać życia mojego dziecka tylko dlatego, że złamano mi serce. Muszę mądrze do tego podejść. Wzięłam głęboki wdech i skończyłam kąpiel. Kiedy wyszłam z łazienki, zszokował mnie widok Garretta, który wciąż tam był. Próbował uporać się z krawatem przed lustrem o pełnej długości. Zauważyłam też na łóżku moją sukienkę i parę szpilek. "Hej! Wybrałem dla ciebie sukienkę na dzisiaj." Ponieważ nasze małżeństwo nie było publiczne, Garrett mówił, że jako mąż będzie się starał robić dla mnie drobne rzeczy. Robił to dobrze i kiedyś cieszyłam się z tych słodkich chwil, ale teraz, to miało mnie zabić. Chwyciłam sukienkę i weszłam do garderoby. Czułam, że idzie za mną. Odłożyłam białą sukienkę na miejsce i wybrałam czerwoną. Kiedy stanęłam z nim twarzą w twarz, miał zmarszczone czoło. Uśmiechnęłam się. "Wolę dziś czerwień. Będę się czuła pięknie w tej sukience." Jego wzrok powędrował na sukienkę, którą trzymałam, a jego twarz natychmiast złagodniała. Skinął głową i podszedł do mnie. "Rozumiem. Pomóż mi najpierw to poprawić." Przewiesiłam sukienkę przez jego ramię i zaczęłam poprawiać krawat. Czułam jego intensywne spojrzenie, co sprawiało, że moje serce biło niesamowicie szybko. Wzięłam głęboki oddech i przygryzłam dolną wargę, zmagając się z krawatem. Mój wzrok znów stawał się zamazany. Szlag! "Sienno..." Podskoczyłam w szoku. "Hmm?" "Wszystko w porządku?" Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się: "Tak." "Muszę ci powiedzieć coś jeszcze." Skończyłam poprawiać jego krawat, więc od razu zabrałam od niego sukienkę. Zerknęłam na niego, minęłam go i odezwałam się... "Porozmawiajmy po prostu innym razem. Spóźnię się." Usłyszałam, jak wzdycha, ponownie idąc za mną. Wzięłam bieliznę i ubrałam się, podczas gdy on stał za mną. Cały czas milczał, jakby nad czymś myślał. "Powinnaś zjeść przed wyjściem." Stanęłam do niego przodem i skinęłam głową. "Zjem. Powinieneś już iść." "Sienno, zgadzamy się w tej kwestii, prawda?" Wpatrywałam się w niego. Nie, Garrecie. Nigdy się nie zgadzamy. To wszystko to tylko moje głupie fantazje. Myślałam, że coś do mnie czujesz, a tak bardzo się myliłam. "Jeśli chodzi o rozwód, rozumiem wszystko, Garrecie. Wiem, co mam zrobić. Daj mi tylko trochę czasu, bo jestem naprawdę zajęta firmą. Nie będę uciekać." "Sienno, nie robię tego tylko dla siebie. Robię to również dla ciebie. Od kiedy wzięliśmy ślub, jesteś ze mną uwięziona. Wiem, że nie jesteś szczęśliwa, ponieważ w głębi duszy ty też chcesz znaleźć mężczyznę, na którego zasługujesz. Kogoś, kto naprawdę cię pokocha. Nie mnie. Nie kogoś, kto ma podzielone serce." "Rozumiem, co próbujesz powiedzieć, Garrecie" – powiedziałam i spróbowałam się odwrócić, ale chwycił mnie za talię, przytrzymując w miejscu. Zrobił wszystko, by uchwycić moje spojrzenie i udało mu się to. Spojrzał na mnie z troską. "Jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Nie chcę cię stracić, Sisi. Jesteś jedną z niewielu moich osób..." "Wiem" – powiedziałam z frustracją. Wyglądał na zszokowanego, więc się uspokoiłam. "W-wiem. Nie musisz się martwić. Jestem po prostu zestresowana pracą. To nie ma nic wspólnego z naszym rozwodem." Jego wargi rozchyliły się i powoli skinął głową, jakby w końcu mógł swobodnie oddychać. Podszedł do mnie, a ja zamarłam, gdy delikatnie pocałował mnie w czoło... "Dziękuję, Sienno" – wyszeptał. Moje serce ścisnęło się z bólu. Minęły trzy lata, a ja wciąż byłam takim tchórzem. Dlaczego po prostu nie mogłaś mu powiedzieć, że go kochasz, Sienno? Jest twoim mężem i nosisz jego dziecko! Powiedz mu to, a może zmieni zdanie! Przełknęłam z trudem ślinę i już miałam mu powiedzieć, kiedy zadzwonił jego telefon. Zauważyłam identyfikator dzwoniącego na ekranie. Znowu Chloe. "Muszę iść." Podrapał się po głowie w geście przeprosin, a ja nie przegapiłam uniesionych kącików jego ust. "Zadzwoniłem po Cole'a, czeka na zewnątrz. Zjedz coś przed wyjściem, dobrze?" Z tymi słowami opuścił nasz pokój. Łzy, które udało mi się stłumić, znów wybuchły. Dlaczego uważałam, że mam jakiekolwiek szanse? Dokonał już wyboru w momencie, gdy poprosił o rozwód, prawda? Kiedy w grę wchodziła Chloe, zawsze byłam tą, którą porzucał.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 Nieszczęścia chodzą parami – W ciąży z sekretnym dziedzicem prezesa: Wiceprezeska chce rozwodu | Czytaj powieści online na beletrystyka