„Cześć, sąsiadko!” – zawołał Alaric przez okno, entuzjastycznie machając do szatynki, która stała tam pełna gracji, z uśmiechem na ustach wystarczająco szerokim, by rozjaśnić cały dzień.
Alaric czuł, jak jego serce bije miarowo, gdy odwzajemniła machanie, a kosmyk włosów opadł na jej śliczną twarz. „Kiedy wróciłeś?” – zapytała, podnosząc okno, żeby lepiej ją słyszał. „Miałeś wrócić dopiero wieczor
















