– Hazel!
Szepty delikatnie odbijały się echem w jej głowie, zmuszając ją do gwałtownego obrotu w próbie zlokalizowania, skąd dochodzi głos.
– Hazel, chodź tutaj… chodź tutaj, kochanie.
– Mamo? – Na jej twarzy malowało się marsowe zacięcie, gdy sylwetka zaczynała powoli nabierać kształtów.
– Tak, moja droga.
– Mamo!
Genevieve Haverford obudziła się z nagłym szarpnięciem, mocno ściskając głowę na sk
















