„Rowan...” Głos Genevieve Haverford był słaby, a jednak przepełniony szczęściem, gdy wszedł na salę. Jego oczy utknęły w niej, skrywając pogardę pod maską spokoju. Wskazała na łóżeczko stojące obok jej łóżka, w którym leżało niemowlę. „Czyż ona nie jest piękna?”
„Gratulacje, Genevieve Haverford” – przywitał się Declan, podchodząc do łóżeczka i przyglądając się dziecku. Dziewczynka była śliczna, ba
















