Rowan nie mógł skupić się w sądzie. Sprawa McCarthy’ego, głośny proces, którego się podjął, wydawała się trudniejsza niż zwykle, bo jego myśli ciągle uciekały ku Carys.
Victoria szła za nim, gdy wychodził z sali rozpraw. – Wydawał się pan dzisiaj nieobecny, panie Vane – zauważyła, dotrzymując mu kroku. – Potrzebuje pan czegoś?
– Nie – odparł krótko Rowan. Pomijając nieustanne marudzenie Declana, k
















