— Puść mnie natychmiast, Rowan! — krzyknęła Carys, oszołomiona tym, jak bez wysiłku uniósł ją nad ziemię i przerzucił sobie przez ramię, jakby nic nie ważyła.
— Zrobię to, jeśli przestaniesz się szarpać — odparł Rowan, a jego głos był stanowczy i władczy.
Carys przestała się wiercić i wyciągnęła szyję, by spojrzeć za siebie. Zobaczyła Alarica idącego w ich ślady; jego twarz ciemniała z gniewu, gdy
















