Zakazana Omega trojaczków alfa

Zakazana Omega trojaczków alfa

Autor: 9901

Rozdział czwarty
Autor: 9901
13 cze 2026
PERSPEKTYWA TESSY ________________ Było późno w nocy i właśnie kładłam się do łóżka, gdy usłyszałam nagłe skrzypnięcie drzwi. Gwałtownie usiadłam w panice, ale potężne, męskie ciało przycisnęło mnie do materaca, unieruchamiając. Krzyknęłam przerażona, odkrywając ze zdumieniem, że to Ryder, który po chwili wprawił mnie w osłupienie, wbijając się w moje usta pocałunkiem. „Puść m— Mm!” – szarpałam się dziko, łapiąc powietrze. Ale Ryder był brutalny i nieustępliwy. Ignorując mój opór, chwycił moje nadgarstki swoimi silnymi dłońmi i uwięził je nad moją głową, wciąż całując mnie zachłannie. Umysł podpowiadał mi, bym go powstrzymała, zanim będzie za późno, ale ciało mnie zdradziło. Ku własnemu zdumieniu przestałam stawiać opór jego pocałunkom i wkrótce dałam się porwać chwili. Oddałam pocałunek. Moje usta chętnie otworzyły się przed nim, a on pogłębił pocałunek z narastającym pożądaniem. „Ryder to twój przyrodni brat” – ostrzegał mnie głos w głowie, ale w tamtej chwili nie miało to znaczenia. Zgubiłam się w tym akcie. Odpowiadałam na jego gorący, wilgotny pocałunek i czułam, jak jego żądza przybiera na sile. „Och… Ryder…” – jęknęłam nieświadomie, co zdawało się tylko podsycić jego potrzeby. Jego silne, umięśnione dłonie z wyraźnie zarysowanymi żyłami oplotły moją drobną postać. W głowie miałam mętlik, przerażona tym, jak bardzo mi się to podoba i jak bardzo chcę więcej. „Szlag” – warknął mi do ucha, a ja przywarłam do niego mocniej, oplatając nogami jego talię. W kulminacyjnym momencie Ryder nagle przerwał i spojrzał na mnie z brwiami uniesionymi z ciekawości. „Miałaś już partnera?” – zapytał zaintrygowany. Oddychałam niespokojnie, zaskoczona tym pytaniem. „Nie” – odpowiedziałam, wiedząc, że to jedyne, co mogę powiedzieć. Wiedziałam, że wyznanie prawdy tylko skomplikuje sytuację, więc skłamałam. Przez chwilę badawczo patrzył mi w oczy, co sprawiło, że poczułam się jeszcze bardziej nieswojo, więc odwróciłam wzrok. W tym momencie usłyszeliśmy kroki zbliżające się do drzwi i Ryder błyskawicznie zsunął się z łóżka. Do pokoju wszedł Zane z groźną miną i zaciśniętą szczęką. Nerwowo przebierałam palcami, czując napięcie pod wpływem jego spojrzenia. „Czy nie mówiłem ci, że zajmę się tobą później? Myślę, że nadszedł ten czas, dziwko” – warknął Zane, a w jego oczach płonął gniew. Mimo że był najmłodszy z trojaczków, Zane był najbardziej porywczy. Ryder stanął obok niego, milczący, ale równie onieśmielający. Serce mi zamarło, gdy obaj bracia stanęli przede mną, a ja wiłam się pod ich ciemnym spojrzeniem. Wiedziałam, że to nie skończy się dobrze, a myśli galopowały mi w głowie. Byłam wobec nich bezsilna, więc przygotowałam się na najgorsze. „Mówię ci teraz, Tessa, nie jesteś tu mile widziana” – warknął Zane, po czym rzucił się naprzód i brutalnie szarpnął mnie za włosy. „Twoje życie stanie się teraz pasmem nieszczęść”. Jęknęłam z bólu i szybko skuliłam się na krawędzi łóżka, starając się uciec z jego zasięgu. „Moi bracia i ja nigdy cię nie zaakceptujemy. Jesteś dla nas nikim innym jak obcą osobą, a twoja matka nigdy nie zajmie miejsca mojej matki w tej watasze!” – Zane był niepocieszony. Ryder stał za nim, patrząc na mnie z drwiną. Gdy Zane zamierzał znów zrobić coś gwałtownego, drzwi otworzyły się na oścież i weszła moja matka z nagłym niepokojem na twarzy. Bracia zamarli na jej widok. Rzeczywiście, sytuacja mogła stać się tragiczna, ale obecność matki zmusiła ich do odwrotu. Ryder i Zane wymienili nieczytelne spojrzenia, po czym cicho się wymknęli. Wiedziałam, że przestali, bo nie chcieli, by mama doniosła Viktorowi o ich zachowaniu. Odetchnęłam z ulgą, ciesząc się, że zostałam uratowana przed ich planami. „Wszystko w porządku?” – zapytała matka z troską. „Tak, w porządku” – odpowiedziałam łamiącym się głosem. Mama spojrzała na mnie porozumiewawczo. „Brałaś swoje leki?” – zapytała badawczo. Skinęłam głową, czując suchość w gardle. „Codziennie” – odparłam. Wiedziałam, że przyjmowanie leków to jedyny sposób, by kontrolować moją wilczycę i powstrzymać ją przed poczuciem wolności. Mama zawsze była w tej kwestii surowa, choć nie wiedziałam dlaczego. Nigdy mi nie wyjaśniła powodu, ale czułam, że musi on istnieć. „To dobrze” – odrzekła, kiwając głową z ulgą. Czułam się źle, okłamując ją; mama nie miała pojęcia, że odnalazłam swojego partnera bez jej wiedzy. Choć skończyło się to fatalnie, nigdy jej o tym nie wspomniałam. Wiedziałam, że mama ma dobre intencje, zabraniając mi wypuszczać wilczycę, więc zawsze starałam się słuchać jej poleceń. „Dbaj o siebie” – mama pogłaskała mnie czule po włosach i wyszła z pokoju. Zastanawiałam się, czy ona wie coś, o czym ja nie mam pojęcia. Czułam potrzebę zadania pytań, ale odsunęłam tę myśl. Zostawszy sama, opadłam na łóżko, czując słabość i senność. Wkrótce zapadłam w sen. *************************** Następnego ranka obudziłam się w nieco lepszym nastroju, choć wciąż wstrząśnięta wydarzeniami minionej nocy. Wstałam, wzięłam prysznic i starannie się ubrałam przed zejściem na dół. Służący i strażnicy watahy byli wszędzie, zajęci swoimi codziennymi obowiązkami. Rydera i Zane'a nie było widać, więc założyłam, że wciąż są w swoich pokojach. Nagle wpadłam na pewien pomysł; miałam nadzieję, że jeśli przejmę inicjatywę i przygotuję śniadanie dla braci, nasze relacje ulegną poprawie. Pospieszyłam do kuchni, która na szczęście była pusta, i zabrałam się do pracy, przyrządzając gofry, naleśniki, bekon, jajecznicę i kiełbaski. Zaparzyłam kawę i poukładałam wszystko na stole, licząc na to, że bracia docenią ten gest. Właśnie kończyłam, gdy usłyszałam kroki. To byli oni – Ryder i Zane. Zeszli po schodach, a zdziwienie na ich twarzach było aż nadto widoczne. Mogłam stwierdzić, że nie spodziewali się po mnie przygotowania śniadania. Uśmiechnęłam się do nich, chcąc przełamać lody. „Dzień dobry” – powiedziałam, starając się brzmieć pogodnie. Jednak zamiast odpowiedzi, Ryder podszedł do mnie i spróbował zerwać moją gumkę do włosów. Uniknęłam go, ale wpadłam prosto na Zane'a, który wykorzystał okazję i ściągnął mi frotkę. Poczułam irytację, ale starałam się zachować spokój. „Bardzo zabawne, chłopaki” – rzuciłam, przewracając oczami. „A teraz oddajcie mi to”. Wyciągnęłam rękę. Ale bracia byli nieustępliwi, a ja zaczęłam czuć się przytłoczona. Próbowałam do nich dotrzeć, prosząc, by skończyli tę zabawę. „No dalej, chłopaki” – mówiłam, starając się zachować lekki ton. „Wiem, że się bawicie, ale to robi się niedorzeczne. Możecie mi po prostu oddać gumkę?”. Ryder uśmiechnął się drwiąco i rzucił gumkę do Zane'a, który ją złapał i odrzucił z powrotem. „Nie, dopóki jej nie złapiesz!” – krzyknął Ryder, a jego oczy błyszczały złośliwie. Westchnęłam i uniosłam ręce, próbując zasłonić twarz przed lecącym przedmiotem. „Proszę!” – błagałam. Oni jednak tylko się śmiali i dalej rzucali gumką tam i z powrotem niczym piłką, używając mnie jako siatki. To było zbyt wiele, zaczynałam czuć narastającą frustrację. „Dobra, weźcie ją sobie, skoro tak bardzo chcecie!” – fuknęłam, dysząc ciężko z rezygnacji. Wycofałam się do kuchni, kipiąc ze złości. Gdy skończyłam nakrywać do stołu, bracia zasiedli do śniadania, rozkazując mi pozmywać naczynia. Przygryzłam język, by na nich nie naskoczyć. Poszłam do kuchni i umyłam wszystkie naczynia, starając się nie stracić panowania nad sobą. Jednak gdy skończyłam i wróciłam do jadalni, odkryłam, że zjedli wszystko, zostawiając na stole tylko jeden marny naleśnik. Poczułam się niesprawiedliwie potraktowana. Tak ciężko pracowałam nad tym śniadaniem, tylko po to, by potraktowano mnie jak służącą. Chciało mi się płakać, ale zamiast tego wzięłam głęboki oddech. Nie dam im tej satysfakcji, nie zobaczą moich łez. „Masz jakiś poważny problem z wagą?” – zapytał nagle Ryder, omiatając mnie wzrokiem od stóp do głów z wyższością. Zane zachichotał. „Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek chciał być z takim tłuściochem jak ty” – zakpił. Komentarze braci na temat mojej wagi zabolały, ale nie pozwoliłam, by mnie złamały. Wiedziałam, że próbują mnie sprowokować, a ja nie zamierzałam dawać im tej satysfakcji. W końcu wiedziałam, że nie jestem gruba – miałam figurę klepsydry z wąską talią. Wiedziałam też, że kłótnia z nimi tylko pogorszy sprawę, a nie chciałam niczego psuć, zwłaszcza ze względu na moją matkę. Jej szczęście było dla mnie zbyt ważne, by pozwolić tym dwóm palantom je zrujnować. Rozumiałam też, jak cenna jest dla niej ta szansa. Z westchnieniem udałam się do swojego pokoju, a w moim pustym żołądku burczało z głodu. „To dopiero początek jej cierpienia. Kiedy skończymy, opuści tę watahę razem ze swoją matką” – usłyszałam słowa Zane'a skierowane do Rydera, zanim zamknęłam drzwi.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział czwarty – Zakazana Omega trojaczków alfa | Czytaj powieści online na beletrystyka