Perspektywa Tessy
Las rozciągał się przed nami, gdy wyruszyliśmy z misją odnalezienia Rhondy i naszego syna. Gęste, grube drzewa tworzyły nad nami sklepienie, przez które przebijały się promienie słońca, oświetlając naszą drogę w głąb puszczy.
Wujek Silas dogonił nas, zaskakując wszystkich decyzją o dołączeniu do wyprawy. Nie mogłam powstrzymać wdzięczności; jego obecność dawała poczucie bezpiecze
















