PERSPEKTYWA TESSY
________________
Kiedy wraz z matką weszłyśmy do ogromnego salonu, nie mogłam oprzeć się wrażeniu przytłoczenia przepychem wystroju. Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś podobnego i czułam się nieswojo w tak luksusowym otoczeniu.
Byłam potwornie zdenerwowana, moje dłonie były wilgotne, a oddech płytki.
„Hej, weź głęboki wdech i wydech, wszystko będzie dobrze, kochanie” – mama uspokajająco uścisnęła moją dłoń.
Wciągnęłam i wypuściłam powietrze, próbując się zrelaksować.
W tym momencie podszedł do nas wysoki mężczyzna o siwych włosach. Jego aura była niezwykle potężna i onieśmielająca.
Mama szybko nachyliła się do mnie i szepnęła mi do ucha: „To Alfa Viktor z Watahy Obsydianowego Księżyca. Mój partner, a teraz twój ojczym”.
Moje oczy rozszerzyły się, a mnie odjęło mowę, gdy zdałam sobie sprawę, że mojej mamie przeznaczony był najsilniejszy i najbardziej dominujący król alf.
„Witajcie w mojej watasze” – powiedział Alfa Viktor ze szczerym uśmiechem. Pocałował moją matkę w policzek, po czym zwrócił się do mnie.
Spuściłam głowę, kłaniając się z szacunkiem.
„A jak ty się czujesz, maleńka?” – zapytał Alfa Viktor z troską, wskazując gestem na moje rozczochrane włosy.
Przygryzłam mocno wargę, czując narastające zdenerwowanie.
„Na pewno wszystko w porządku?” – dopytał, wyraźnie zaniepokojony.
Spróbowałam posłać mu uspokajający uśmiech, ale nie musiał być zbyt przekonujący, bo do rozmowy włączyła się moja matka.
„Miała pewne kłopoty w szkole” – wyjaśniła.
„Mamo!” – próbowałam ją powstrzymać, ale pokręciła głową, po czym znów spojrzała na Viktora.
„Inni uczniowie się nad nią znęcali” – dodała, a wyraz twarzy Alfy spochmurniał, gdy mama opowiadała mu o moich przejściach.
Był wyraźnie niezadowolony. Zwrócił się do mnie: „Obiecuję ci, że to nie będzie tolerowane. Zapewniam cię, że kiedy dowiedzą się, że jesteś moją pasierbicą, nie odważą się więcej cię tknąć, bo od teraz jesteś pod moją ochroną”.
„Dziękuję” – szepnęłam i skłoniłam się.
„Idź, odśwież się i odpocznij”. Poczułam falę ulgi i posłałam mu wdzięczny uśmiech, zanim skierowałam się na górę.
Nagle poczułam potrzebę skorzystania z łazienki. Pobiegłam po schodach, ale kiedy otworzyłam drzwi, zastałam widok, którego zupełnie się nie spodziewałam.
Młoda wilczyca klęczała przed mężczyzną, jęcząc i biorąc głęboko do ust jego męskość, podczas gdy on pomrukiwał z rozkoszy.
W powietrzu unosił się zapach seksu.
„Bogini Księżyca!” – sapnęłam, nie wierząc własnym oczom.
Chłopak podniósł wzrok i zobaczył mnie stojącą w drzwiach. Moja twarz zapłonęła wstydem, gdy zapytał:
„Chcesz do nas dołączyć?” – na jego ustach bawił się drwiący uśmieszek.
Choć był grzesznie przystojny, na tę perwersyjną propozycję zrobiło mi się niedobrze.
Szybko zatrzasnęłam drzwi łazienki i z rumieńcem na twarzy zbiegłam z powrotem do salonu.
Ledwo tam wróciłam, gdy do środka wpadł jakiś mężczyzna, krzycząc wściekle.
Ruszył prosto na moją matkę z twarzą wykrzywioną furią. Krzyknęłam z przerażenia.
Zanim jednak zdołał do niej dopaść, inna potężna postać brutalnie go pochwyciła, powstrzymując go żelaznym uściskiem.
To był Alfa Viktor i nie wyglądał na zadowolonego.
„Puść mnie, ojcze!” – ryknął chłopak, szczerząc zęby, ale Viktor trzymał go mocno w miejscu.
Syn szarpał się w jego uścisku, ale siła Alfy była dla niego zbyt wielka.
„Co to ma znaczyć, Zane?” – zażądał wyjaśnień, a jego głos był niski i groźny.
Zane wyrwał się z uścisku ojca, a jego oczy zwęziły się, gdy omiótł wzrokiem obecnych.
Wyglądał na wściekłego, a ja domyśliłam się przyczyny jego agresji: jego ojciec, Alfa, przedstawiał watasze nową Lunę. Nie mógł znieść myśli, że inna kobieta zajmie miejsce jego matki.
Oczy Zane'a płonęły gniewem, gdy zwrócił się do ojca. „Myślisz, że możesz zastąpić moją matkę?” – warknął.
„Ta kobieta jest moją partnerką” – odpowiedział Alfa Viktor spokojnym, ale stanowczym głosem. „Nie pozwolę, byś wyrządził jej krzywdę. Jeśli to zrobisz, zostaniesz wygnany z watahy”.
„Ojcze!” – Zane zamarł w szoku, a potem jego wzrok spoczął na mnie.
Skrzywił się z pogardą, a gniew znów w nim wezbrał. „A tobą zajmę się później” – rzucił cichym, morderczym szeptem.
Zimny dreszcz przebiegł mi po plecach, a włosy na rękach stanęły dęba.
W tym momencie ze schodów zbiegł kolejny młody mężczyzna, stając między Viktorem a Zane'em. Zdrętwiałam, zdając sobie sprawę, że to ten sam chłopak, którego widziałam w łazience z wilczycą.
Kiedy jego wzrok na chwilę spoczął na mnie, zarumieniłam się gwałtownie i odwróciłam wzrok.
„Co tu się dzieje, ojcze?” – zapytał. „Dlaczego kłócisz się z Zane'em o te brudne włóczęgi?” – w jego głosie pobrzmiewała fura.
Byłam oszołomiona jego brutalnymi słowami. Okazało się, że to drugi syn Viktora, Ryder.
Oczy Alfy Viktora błysnęły gniewem. „To nie są brudne włóczęgi” – powiedział cicho, panując nad głosem. „To członkowie tej watahy i nie będę tolerował żadnego braku szacunku wobec nich”.
Atmosfera była gęsta. Robiło się tak duszno, że z trudem łapałam oddech.
Alfa Viktor dodał surowo: „To nasza nowa rodzina, część nas. Cora jest moją przeznaczoną partnerką, a co za tym idzie, jej córka jest waszą przyrodnią siostrą”.
„Przyrodnią siostrą?!” – wyraz twarzy Rydera i Zane'a zmienił się z gniewu w szok. Ich wzrok spoczął na mnie, a Zane wypluł: „Nigdy nie będzie moją siostrą”.
















