Rumieniec oblewa mi policzki i nos. Dlaczego on tak na mnie patrzy?
– A więc smakuje ci – mówi Kent niskim, zaborczym głosem.
– Owszem – odpowiadam z wahaniem. – Jest tu coś jeszcze…
– Amaretto – wyjaśnia. – Dodaje nuty moreli i gorzkich migdałów.
– Przepyszne – mówię, nie odrywając od niego wzroku, i unoszę kciuk do ust, by zetrzeć drobinkę pianki z dolnej wargi.
Obserwuje mnie.
– Dobrze – mruczy
















