Z sercem walącym jak młot, jak najszybciej wciskam przycisk stop na pilocie i przenoszę szeroko otwarte oczy na Kenta, który wciąż na mnie patrzy.
Proszę, proszę, proszę. Na wszystko, co święte, niech tylko nie widział, jak oglądam jego sekstaśmę.
– Co ty tu robisz? – pyta gniewnie.
– Eee... – mówię przerażona, mając nadzieję, że nie wyczuje drżenia w moim głosie. – Fiona mnie tu przyprowadziła. P
















