– Co – mówi, przybliżając twarz do mojej – kazała ci z tym zrobić?
Zniżam głos niemal do szeptu, zmuszając go, by pochylił się bliżej. – Kazała mi oddać go Aldenowi.
Widzę, jak na te słowa wargi Kenta wykrzywiają się, obnażając zęby. Ale zanim zdąży zadać kolejne pytanie, ciągnę dalej.
– Ale oczywiście, skoro wciąż był w moim pokoju – szepczę, zniżając wzrok ku jego ustom. – To tego nie zrobiłam.
















