Po chwili prawdziwego strachu, gdy nie mogłam zaczerpnąć tchu, łapczywie wciągam powietrze z powrotem do płuc.
Pali, gdy mnie wypełnia, brutalnie wybite ze mnie przed momentem.
Cholera jasna, myślę, drżąc lekko w szoku po tym, że po raz pierwszy spadłam z konia, w szoku po nagłej przemocy, która to spowodowała.
Przetaczam się na ziemi, podciągam do siadu i zaciskam powieki, próbując wyrównać oddec
















