Gdy w końcu docieramy do czarnego sedana, Kent i Daniel wsiadają na tylne siedzenie po obu moich stronach, zamykając mnie między sobą. Wciśnięta między nich, splatam dłonie między kolanami i ze wszystkich sił staram się oddychać równo.
– Jedź – rzuca stanowczo Kent do Carlosa, który posłusznie rusza z piskiem opon. Kent nie odrywa wzroku od okna, lustrując krajobraz w poszukiwaniu kolejnych zagroż
















