MIRABELLA
Dwadzieścia cztery godziny.
Czterdzieści osiem godzin.
Siedemdziesiąt dwie godziny.
Powinnam zostać uznana za dokładnego strażnika czasu.
Kurwa!
Wzdycham z rozpaczą, chodząc tam i z powrotem po moim pokoju.
Wyczerpujące nerwowo.
To jedyny opis, jaki mam na to, jak wyglądało ostatnich kilka dni. Siedemdziesiąt dwie godziny, odkąd Matteo wyszedł przez drzwi wejściowe i jeszcze nie wrócił.
















