Bez cienia wesołości w oczach, Winston podszedł krok po kroku. – To jest moje przyjęcie zaręczynowe. Panie Yates, czy chce się pan ze mną bić?
– Nie odważyłbym się! – twarz Donalda pobladła, gdy zobaczył Winstona.
Winston nie był kimś, na kogo obrażenie mogła pozwolić sobie taka mała osoba jak on!
Jednym ruchem palca mógł zadecydować o jego życiu lub śmierci!
Jego krtań podskoczyła. Przełknął
















