Winston spokojnie obserwował scenę odstawianą przez rodzinę White. Z łatwością dostrzegł, że tak naprawdę nie zależy im na córce. Przeciwnie, usilnie starali się wykorzystać tę sytuację i potraktować ją jako dźwignię do wyłudzenia dla siebie jak największych korzyści.
Winston zachował opanowanie i powiedział obojętnym głosem: "To rodzina White chciała pierwsza zerwać zaręczyny. Jeśli mi państwo nie wierzą, proszę zapytać pannę White."
Rodzina White była zaskoczona. Pospieszyli z zaprzeczeniem. "Jak to możliwe?"
Natychmiast zadzwonili do Cory, ale usłyszeli tylko jej płacz i narzekanie po drugiej stronie słuchawki. Powiedziała im, że chce zerwać zaręczyny.
"Nie wyjdę już za niego! To wszystko wina Winstona. Nikt nie może mnie winić za zerwanie! Zapytaliście mnie dlaczego? On przespał się z brudną dziwką! Nie chcę mężczyzny z drugiej ręki, który się puszcza! Jestem dla niego za dobra!"
Rodzina White była oszołomiona i skonsternowana jednocześnie.
"Ty bezwstydna córko! Natychmiast stąd zejdź! Jak śmiesz przypisywać się do tak znakomitej rodziny? Myślisz, że możesz wyjść za Fowlera?" Wszyscy odwrócili się, aby zlokalizować źródło głosu i zobaczyli Donalda Yatesa biegnącego w kierunku sceny. Dysząc i sapiąc, wylał potok obelg, wskazując palcem na Mayę. Był przekonany, że Maya okryła rodzinę Yates hańbą. "Czy ty nas już wystarczająco nie upokorzyłaś? Natychmiast zejdź ze sceny!"
W momencie, gdy Maya zobaczyła Donalda, mocno zacisnęła usta, a jej oczy błysnęły nienawiścią.
Wciąż czuła ból po wczorajszym pobiciu.
I wciąż słyszała okrutne słowa, które jej powiedział, wyrzucając ją z domu.
Maya nie wiedziała, skąd Donald dowiedział się o jej obecności na przyjęciu zaręczynowym Winstona. Jak mógł tak szybko dotrzeć na miejsce?
Czyżby nawet chciał jej przeszkodzić w poślubieniu Winstona?
Mayę ogarnęła fala gorzkiej urazy. Donald był jej ojcem. Jak ojciec mógł tak gwałtownie sprzeciwiać się szczęściu swojej córki?
Maya nie raz wątpiła, czy jest biologiczną córką Donalda.
Gdy te myśli przelatywały przez głowę Mayi, ślad smutku w jej oczach zniknął i został zastąpiony chłodem i obojętnością. Wpatrywała się w Donalda, który wciąż na nią szczekał, i zapytała: "Kim pan jest?"
Jej głos był płaski i pozbawiony emocji. Skoro Donald nie okazywał jej ojcowskiej miłości, dlaczego miałaby w ogóle traktować go jak ojca?
Pytanie Mayi wprawiło Donalda w osłupienie. Prawie stracił równowagę i się zachwiał. Wskazał na nią drżącymi palcami i powiedział: "Ty... Ty niewdzięczna córko! Nawet nie rozpoznajesz własnego ojca! Co za niewdzięczna i bezduszna istota! Upokarzasz mnie!"
Donald był śmiertelnie zawstydzony, widząc, że wszyscy wokół karcą jego córkę. Goście na przyjęciu składali się z wpływowych maklerów władzy i bogatych potentatów biznesowych.
Myśląc o tym, Donald wymusił służalczy uśmiech i powiedział: "Przepraszam za robienie tutaj scen. Nie wychowałem dobrze mojej córki. Natychmiast ją zabiorę!"
Donald był teraz jeszcze bardziej wściekły na Mayę. Chciał ją zbesztać, ale nie mógł powiedzieć nic więcej na głos. Jak śmiała hańbić imię rodziny w obecności wszystkich znakomitych gości!
Donald wyglądał na skrajnie zawstydzonego. Wyskoczył naprzód, próbując ściągnąć Mayę ze sceny.
Jednak zanim duża, śniada dłoń Donalda zdążyła dotknąć Mayi, krzepka postać stanęła przed nią i zablokowała go.
Oczywiście, Winston zebrał wystarczająco dużo informacji o Mayi w krótkim czasie.
Odpychał go ten mężczyzna, który twierdził, że jest ojcem Mayi. Poza tym Maya właśnie powiedziała, że w ogóle go nie zna.
Wysokie i muskularne ciało Winstona stanęło między Mayą a Donaldem, emanując siłą i autorytetem. Donald zadrżał i cofnął się mimowolnie. Nie odważył się patrzeć Winstonowi prosto w oczy.
Winston zmrużył oczy i odezwał się spokojnym, ale budzącym respekt głosem: "Ona jest moją kobietą. Kim byłaby moja narzeczona, gdyby pan ją zabrał?"
Goście znów podnieśli okropny zgiełk.
Co robił Winston?
Czy naprawdę chciał, żeby tak osławiona kobieta była jego narzeczoną?
















