– Nie mogę przyjść zobaczyć tego dobrego przedstawienia? – Winston wysiadł z luksusowego samochodu i podszedł bliżej Seana. – Jak inaczej miałbym zobaczyć, jakim jesteś tyranem poza domem?
Sean cofnął się. Prawie niczego się nie bał i był rozpieszczonym bachorem, przyzwyczajonym do stawiania na swoim, ale nikt nie wiedział, że najbardziej boi się diabła stojącego przed nim. – Nie, bracie, ja nie!
















