Zanim Maya zdążyła odejść zbyt daleko, dopadło ją dwóch ulicznych opryszków.
Maya im nie odpowiedziała. W swoim obecnym, osłabionym stanie, nie przejmowała się tymi mężczyznami.
Punki zbliżali się do Mai groźnie, mamrocząc i przeklinając. "Cholerna babo! Jak śmiesz nas ignorować! Chłopaki, musimy dać jej nauczkę!"
Mówiąc to, jeden z nich wyciągnął brudne ręce w stronę Mai i próbował ją obmacywać.
"Nie dotykaj mnie!" Przerażona Maya cofnęła się o kilka kroków. Jej twarz natychmiast zbladła.
"Próbowaliśmy być mili, ale zmuszasz nas, żebyśmy byli dla ciebie brutalni!"
"Zarżnę cię porządnie!"
Punki napierali na Maję, wykrzykując wulgaryzmy. Była otoczona przez groźnych mężczyzn, samotna i bezradna.
"Ty brudna dziewucho! Nie szanowałabyś nas jako mężczyzn, gdybyśmy nie zabawili się z tobą dzisiaj wieczorem!"
"Dokładnie. Zabierzmy się za nią razem! Haha!"
Rzucili się na Maję i powalili ją na ziemię. W jej oczach błysnął cień złości, gdy opryszki ją przygwoździli.
Zacisnęła usta i ścisnęła pięć srebrnych igieł między palcami. Kiedy już miała zaatakować z całej siły...
"Ała! Au!"
"Ała! Kto mnie uderzył?!"
Zbiry, którzy mieli zaatakować Maję, nagle zasłonili głowy rękami i potoczyli się na bok. Wyjąc z bólu, rozpierzchli się jak przestraszone szczury w najbardziej groteskowy sposób.
Maya zmrużyła oczy, żeby wyostrzyć wzrok. Dostrzegła cztery małe postacie, każda trzymająca kij bejsbolowy i uderzająca punków raz za razem.
Głowa jej wybawców stała tyłem do latarni. Wznosił się nad nią, z lizakiem dyndającym mu z ust. Następnie użył czubka kija bejsbolowego, żeby unieść jej podbródek i wyśmiał ją dziecinnym, czułym głosem: "Kobieto, uratowałem cię!"
Maya była nieco rozczarowana, kiedy zdała sobie sprawę, że to tylko dzieci. Jak czwórka dzieci mogła pokonać grupę ulicznych punków?
Mimo to schowała srebrne igły między palcami i odpowiedziała uprzejmie: "Dziękuję..."
Chłopak wciąż trzymał jej podbródek kijem bejsbolowym. Najwyraźniej nie był zadowolony z jej odpowiedzi. "Uratowałem ci życie. Naprawdę myślisz, że proste 'dziękuję' wystarczy?"
Maya wstała. Z zaskoczeniem zauważyła, że wszyscy opryszki zostali wystraszeni przez dzieci. Zdolności tych czterech chłopców przekraczały jej oczekiwania.
Znosząc ból, Maya sięgnęła do kieszeni i w końcu znalazła pognieciony dziesięciodolarowy banknot. "Mam przy sobie tylko dziesięć dolarów. Weźcie to i kupcie sobie lizaki."
Whop-eesh!
Adam Fowler, przywódca dzieci, uderzył ją w rękę i zmusił do upuszczenia dziesięciodolarowego banknotu. Prychnął pogardliwie i powiedział: "Myślisz, że jesteśmy bezdomnymi żebrakami? Chcesz się nas pozbyć pieniędzmi?"
Maya ugryzła się w wargi, starając się zachować cierpliwość. "Więc czego jeszcze ode mnie chcecie?"
Adam był w końcu tylko dzieckiem i nie mógł wymyślić niczego na poczekaniu. Przywołał swoich trzech młodszych braci i powiedział: "Musimy to najpierw przedyskutować."
Billy Fowler, drugi brat, zerknął na Maję i powiedział: "Adam, czy nie mówiłeś, że będziemy tylko dobrymi Samarytanami i uratujemy ładną dziewczynę? Jest już uratowana, a źli ludzie uciekli. Czas wracać!"
Adam zacisnął usta i powiedział: "Jak powiedziałeś, odstraszyliśmy złych ludzi. Skoro uratowaliśmy jej życie, oczywiście powinna nam się zaprzysiąc. Inaczej cały ten trud poszedłby na marne."
Carl Fowler, trzeci brat, powiedział czułym głosem: "Adam, co chcesz wtedy zrobić?"
Dylan Fowler, czwarty brat, miał spokojne usposobienie. "Nie rozwódźmy się nad tym zbytnio. Powinniśmy podjąć decyzję tak szybko, jak to możliwe."
Adam wymachiwał kijem bejsbolowym w dłoni i powiedział: "Wszyscy będziecie mnie wspierać bez względu na to, jaką podejmę decyzję, prawda?"
Billy, Carl i Dylan odpowiedzieli chórem: "Oczywiście, nie będziemy ci przeszkadzać. Nawet gdyby było tu pozostałych trzech, wsparliby cię tak samo."
Mieli jeszcze w domu dwóch młodszych braci i siostrę.
Adam powiedział: "Skoro już wszystko jasne! Patrzcie na mnie!"
Adam odwrócił się i zobaczył, że Maya próbuje się wymknąć. Rzucił się do niej i złapał ją za brzeg sukienki. Z pewnym tonem w głosie oświadczył: "Kobieto, zatrzymamy cię tutaj!"
















