Minęły dwa tygodnie od przyjazdu Angel. Poza nieustannymi próbami trzymania się blisko boku Kaela, właściwie nic nie zrobiła. Maren była jednak wściekła jak diabli.
Jest piątkowy wieczór, a Maren właśnie wzięła prysznic przed pracą. Ubrała się na swoją zmianę za barem. Wzięła perfumy, spryskała się nimi i o mało się nie porzygała.
– Co jest, do cholery? Te perfumy śmierdzą jak skunks! – zbierało j
















