Dziewczyny wyszły i pojechały do domu Cass. Haze wciąż był roztrzęsiony.
"Kurwa! Tak bardzo to spierdoliłem, prezesie" – odparł.
"Pozwól jej ochłonąć, a sam wytrzeźwiej. Wtedy usiądziecie i porozmawiacie o tym" – wyjaśnił Kael.
"Nie znasz jej. Myślę, że już nigdy się do mnie nie odezwie. Czuję w klatce piersiowej, jakby ktoś dźgał mnie na śmierć" – zajęczał Haze.
"Na pewno to sobie wyjaśnicie. Nos
















