Jedyny wyjątek motocyklowego prezydenta

Jedyny wyjątek motocyklowego prezydenta

Autor: Julian Vesper

Rozdział 2
Autor: Julian Vesper
5 lip 2026
– Blue Motorcycle? – zapytał Kael. – Dwie szklanki kostek lodu, pół miarki wódki, pół miarki tequili, pół miarki rumu, pół miarki ginu – odpowiedziała Maren. – Harley Davidson? – zapytał Kael. – Baileys Irish Cream, likier melonowy Midori na lód, wymieszać i przecedzić do niskiej szklanki, na wierzch Jägermeister – odparła Maren. – Jakie jest sześć podstawowych alkoholi? – zapytał Kael. – Brandy, gin, rum, tequila, wódka i whisky – wyliczyła Maren. – Wymień przynajmniej trzy popularne whisky – rzekł Kael. – Jack Daniel's, Jim Beam, Jameson, Crown Royal, Maker's Mark... Chcesz, żebym wymieniała dalej? – zapytała Maren. – Nie, wystarczy. Obowiązuje tu strój roboczy: koszulka na ramiączkach i szorty – uśmiechnął się drwiąco Kael. – Kiedy zaczynam? – zapytała Maren. – Możesz zacząć w piątek. Bądź o siedemnastej, żeby wypełnić papiery. Bar otwieramy o dziewiętnastej, a zamykamy o drugiej w nocy. Personel pracuje od osiemnastej do trzeciej rano, żeby przygotować lokal i posprzątać. W piątki i soboty jesteśmy otwarci dla wszystkich. Od niedzieli do czwartku wpuszczamy tylko motocyklistów – wyjaśnił Kael. – Dobrze. W jakie dni będę pracować? – zapytała Maren. – Na razie w piątki i soboty. Potem na zastępstwa w razie potrzeby. Mam kilka dziewczyn, które lubią dzwonić w ostatniej chwili, że nie przyjdą. Będzie to dla ciebie problem? – zapytał Kael. – Nie. Dopiero co się tu przeprowadziłam, więc mój grafik jest wolny. Studiuję online, więc godziny mam elastyczne, tak samo jak wolny czas – wyjaśniła Maren. – Dobrze wiedzieć – odparł Kael. – Więc, panie, napijecie się z nami przy stoliku? – Nie łączę pracy z przyjemnością. W końcu jesteś moim szefem – odpowiedziała Maren. Maren patrzyła, jak Kael bezczelnie poprawia się w kroczu. Nie wykazywał najmniejszych chęci, by to ukryć lub zawstydzić się swoim wzwodem. „Arogancki drań”, pomyślała. On tylko uśmiechnął się do niej kpiąco. – To nie było zaproszenie. Wydaje mi się, że w twoim interesie byłoby poznać ekipę i dowiedzieć się czegoś o nowej pracy? – zapytał Kael. – Prowadź – odparła Maren. – Jestem prezydentem klubu, a Ice tutaj to mój wiceprezydent – wyjaśnił Kael. – Razor to nasz sierżant broni. Iron jest egzekutorem. Archer to kapitan drogi. – Co tam? – rzucił Ice. – Moje panie – skinął głową Razor. – Jesteście wolne, dziewczyny? – zapytał Iron. – I jak to się stało, że mamy takie szczęście? – dodał Archer. – Jak się nazywa wasz klub? – zapytała Maren. – Sentinels MC – odpowiedział Kael. – Jesteście wyjęci spod prawa? – zapytała Briar. – Nie. Wszystkie nasze biznesy są legalne. Nie tykamy broni ani narkotyków. Wszyscy nasi członkowie służyli w tej samej gałęzi sił zbrojnych – wyjaśnił Kael. – Dobrze wiedzieć – odparła Maren. – To, że jesteśmy motocyklistami, nie oznacza, że jesteśmy marginesem społecznym. Nie oznacza to automatycznie, że łamiemy prawo – tłumaczył Kael. – Jasne – rzekła Maren. Siedzieli i rozmawiali przez chwilę. Kelnerki, przynosząc drinki, ocierały się piersiami o facetów. Dziewczyny to zauważyły i wymieniły spojrzenia. Maren chciała się upewnić, że on wie, iż ona nie zamierza się tak zachowywać. – Nie oczekuj ode mnie takiego serwisu. Nie jestem tanią zdzirą i nie sram we własne gniazdo – rzuciła Maren. Ice wypluł swojego drinka. Iron się zakrztusił, a Razor wybuchnął głośnym śmiechem. Kael tylko zmierzył ją wzrokiem. – Wygląda na to, że mamy tu rysia – zaśmiał się Archer. – Nie ma sensu owijać w bawełnę. Dzięki temu jest mniej nieporozumień – wyjaśniła Maren. – Wyzwanie przyjęte – uśmiechnął się kpiąco Kael. – Nie rzucałam żadnego wyzwania – odparowała Maren. – O, mała, ależ rzuciłaś. I to takie, które przyjmuję z wielką przyjemnością – wyszczerzył zęby Kael. – Hej, skarbie, chcesz taniec na kolanach? – zapytała kelnerko-zdzira Astrid. – Jasne, pokażmy nowej, jak to się robi – zaśmiał się Kael. Astrid zaczęła ocierać się o jego krocze, a jego dłonie gładziły jej uda. Maren poczuła obrzydzenie. Krew w niej kipiała. Boże, czy to naprawdę zazdrość? To bardzo niedobrze, on zupełnie do niej nie pasował. Nie mogła tu siedzieć i na to patrzeć. Maren wstała tak gwałtownie, że przewróciła krzesło. – Jeśli od kelnerek oczekuje się tańczenia na kolanach i poniżania się, to ja rezygnuję! – rzuciła Maren. – Cass, Briar, idziemy. Naoglądałam się już dość. Widocznie to nie jest praca dla mnie. Maren ruszyła do wyjścia, nawet się nie oglądając. Nie sprawdzała nawet, czy dziewczyny idą za nią. Uszła zaledwie kilka kroków poza bar, gdy nagle czyjaś dłoń chwyciła ją od tyłu, powstrzymując przed odejściem. Odwróciła się gwałtownie, gotowa uderzyć kogokolwiek, kto śmiał ją złapać. Jednak her pięść została przechwycona w locie jego drugą dłonią. – Spokojnie, rysiu, to tylko ja – zaśmiał się Kael. – Nigdy nie łap kobiety od tyłu – ostrzegła Maren. – W tej pozycji można się świetnie bawić, lisico – wyszczerzył się Kael. – Nie nazywaj mnie tak. Nie jestem twoim zwierzątkiem – fuknęła Maren. – Jeszcze nie, ale będziesz – uśmiechnął się kpiąco. – Słuchaj, Kael. Nie szukam przygody na jedną noc. Nie sypiam z byle kim. Nie sypiam ze swoimi szefami, a już zwłaszcza nie bzykam się z graczami. Byłam tam, robiłam to, spaliłam mosty – wyjaśniła Maren. – O, mała, to będzie coś więcej niż jedna noc. Będę potrzebował całkiem sporo czasu, żeby zaspokoić mój głód na ciebie, to ci gwarantuję – zaśmiał się Kael. Pchnął ją na ścianę i przycisnął swoje ciało do jej ciała. Miał potężną erekcję. Jej wnętrze płonęło i bardziej walczyła z samą sobą niż z nim. Pożądanie było oczywiste, ale było w tym coś jeszcze. Nigdy nie pragnęła żadnego faceta tak mocno jak jego. Jego pożądliwe spojrzenie było wystarczająco zabójcze, ale jego ciało wciśnięte w jej własne stanowiło zupełnie nowy rodzaj tortury. Maren nie chciała myśleć o tym głębiej. – Kelnerki nie muszą tańczyć na kolanach. Astrid jest też stripteaserką i dorabia jako kelnerka, kiedy nie ma jej na scenie. Tylko stripteaserki tańczą na kolanach. Nie musisz się martwić, ciebie to nie czeka – powiedział rzeczowo Kael. – Dobrze dla niej i dobrze wiedzieć – odpowiedziała Maren. – Ooo, czyżby ktoś tu był zazdrosny? Schowaj te pazurki – zaśmiał się Kael. – Nie można być zazdrosnym o coś, co człowieka nie obchodzi – odparowała Maren. W tym momencie zza drzwi wyszły Briar i Cass, przerywając ripostę, którą zapewne szykował. Zatrzymały się na widok ich dwojga przyciśniętych do ściany. Cass uśmiechnęła się szeroko do Maren. Briar tylko spojrzała na nią z uniesioną brwią. – Nadal wychodzimy? – zapytała Cass. – Tak – odpowiedziała Maren. – Do zobaczenia w piątek o siedemnastej! – zawołał Kael. Dziewczyny wsiadły do samochodu i odjechały. Kael patrzył, jak odjeżdżają, po czym wrócił do baru. Przez nią cały chodził. Potrzebował ulgi, więc skierował się z powrotem do środka. – Astrid, do mojego gabinetu – rozkazał Kael. – Tak jest! – uśmiechnęła się. Poszedł do gabinetu, a Astrid weszła za nim. Kael usiadł w fotelu. Rozpiął rozporek i wyciągnął fiuta. – Ssij – rozkazał. – Tak jest! – odpowiedziała. – Bez gadania, po prostu ssij! – uciął Kael. Oparł głowę o oparcie i zamknął oczy. Był twardy już od samego krótkiego kontaktu na zewnątrz. Wyobraził sobie, że to usta Maren są na jego członku. I wyobraził sobie jej dłonie pieszczące jego jądra. Spuścił się w rekordowym tempie. Otworzył oczy i zobaczył wpatrującą się w niego Astrid. – Wow! Myślę, że mój taniec na kolanach aż tak cię nakręcił? – zapytała Astrid. – NIE! Wynocha, już! – warknął. Zamknął oczy, chowając fiuta z powrotem w spodnie. Patrzenie na nią wydawało mu się niewłaściwe. Co do cholery? Może potrzebował nowych dziewczyn. Z Astrid było już skończone, to było pewne jak amen w pacierzu.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 – Jedyny wyjątek motocyklowego prezydenta | Czytaj powieści online na beletrystyka