Wyszły i skierowały się do piekarni. Maren aż kipiała ze wściekłości. Nie mogła uwierzyć w to, co się stało. Gdy wchodziła do środka, zauważyła, że właścicielka próbuje przykuć jej uwagę. No nie, tylko nie to! Dlaczego wcale jej to nie zdziwiło?
— Maren! Właśnie miałam do ciebie dzwonić — odezwała się właścicielka.
— To dobrze, że wstąpiłam — odparła Maren.
— Ktoś tu dzwonił, podając się za ciebie
















