– Więc nadal zamierzasz tam pracować? – zapytała Briar.
– Tak, potrzebuję tej pracy. I powiedział, że kelnerki nie tańczą na kolanach, tylko stripteaserki – wyjaśniła Maren.
– Tylko nie sraj we własne gniazdo. To brzmi jak proszenie się o kłopoty. Ale kurde, jaki on jest gorący! – stwierdziła Briar.
– Wiem. Mam przerąbane – westchnęła Maren.
– Ale za to w jakim stylu! – zaśmiała się Cass.
– Wiecie co, czasem nie mogę uwierzyć, że jesteś pielęgniarką! – roześmiała się Maren.
W końcu nadszedł piątek i Maren była kłębkiem nerwów. Ubrała się w czarną koszulkę na ramiączkach i obcięte dżinsowe szorty. Cass i Briar były w jej pokoju. Nie mogły dojść do porozumienia w kwestii jej ubioru.
– Wyglądasz seksownie – oceniła Cass.
– Wcale nie – odparowała Maren.
– Pokazujesz wystarczająco dużo ciała, żeby dostać dobre napiwki, ale wciąż jesteś przyzwoicie ubrana. Będziemy blisko, w razie gdybyś potrzebowała wsparcia – dodała Briar.
– Taa, będziemy cię ubezpieczać – zgodziła się Cass.
Maren wyszła do baru. Kiedy dotarła na miejsce, facet przy drzwiach wpuścił ją i wyjaśnił, gdzie jest gabinet. Maren podeszła pod drzwi i zapukała.
– Wejść – rzyknął Kael.
– Masz dla mnie dokumenty? – zapytała Maren, wchodząc do środka.
– Siadaj. Potrzebuję twojego prawa jazdy i karty ubezpieczenia społecznego. I wypełnij te papiery – wyjaśnił Kael.
Maren wypełniła dokumenty i podała mu dokumenty. Kael zrobił kserokopię, oddał je jej i schował papiery do teczki.
– Więc teraz chyba pokażesz mi, co gdzie jest? Mamy czterdzieści pięć minut, zanim wszyscy przyjdą przygotować lokal – zapytała Maren.
– Przychodzi mi do głowy kilka innych rzeczy, które wolałbym robić przez te czterdzieści pięć minut – uśmiechnął się kpiąco Kael.
– Nie będę się z tobą pieprzyć – odparowała Maren.
– Szkoda. Ale już niedługo. Cierpliwość nie jest moją mocną stroną. Lecz na razie wejdę w tę grę – zaśmiał się Kael.
– W nic nie gram – ostrzegła Maren.
– Więc powiedz mi, dlaczego chcesz tu pracować? – zapytał Kael.
– Chcę kiedyś mieć własny klub – wyjaśniła Maren.
– Dlaczego? – dopytał Kael.
– Studiowałam zarządzanie i brałam udział w zajęciach z finansów. Zaliczyłam też semestr prawa gospodarczego – odpowiedziała Maren.
– Nie, pytam, dlaczego akurat klub? – powtórzył Kael.
– A dlaczego nie? – odparła Maren.
– Dlaczego klub? – Kael powoli tracił cierpliwość.
Maren westchnęła. – Szybko się nudzę. Lubię, gdy coś się dzieje. Każdy zwyczajny biznes zanudziłby mnie na śmierć i w końcu znienawidziłabym swoją pracę.
– Ale jak zdecydowałaś się na klub? – zapytał Kael.
– Kiedy miałam szesnaście lat, ja i moje koleżanki zdobyłyśmy fałzywe dowody, a kilku facetów wkręciło nas do klubu. To była najbardziej ekscytująca i zabawna rzecz, jaką w życiu zrobiłam – wyjaśniła. – To było niesamowite i bardzo mi się podobało. Pomyślałam wtedy, że gdybym tam pracowała, nigdy bym się nie nudziła i to nigdy nie wydawałoby się pracą.
– Ale to wiąże się z ciężką pracą. To nie tylko zabawa i emocje – ostrzegł Kael.
– Tak, zdałam sobie z tego sprawę, gdy zaczęłam pracować w barach i klubach. Ale to nie zmieniło mojego zdania. Szybko przekonałam się, że lubię ciężką pracę, bo dzięki niej mój umysł i ciało mają zajęcie – odpowiedziała Maren.
– Chodź, oprowadzę cię – rzekł Kael.
– To jest magazyn, tu są artykuły papierowe i wszystko oprócz alkoholu. Cały alkohol trzymamy w tylnym magazynie – wyjaśnił. – Ma osobne wejście z zewnątrz, co ułatwia dostawy. Pilnuj, żeby te drzwi były zawsze zamknięte na klucz. Magazyn z zaopatrzeniem jest zawsze otwarty, ale miej na niego oko, bo niektórzy lubią go używać jako pokoju do bzykania – wyjaśnił Kael.
– A co, jeśli kogoś tu przyłapię? – zapytała Maren.
– Jeśli to brat, nic nie rób i śmiało możesz popatrzeć. Jeśli to ktokolwiek inny, natychmiast powiedz jednemu z funkcyjnych. Ale sama się tym nie zajmuj! – ostrzegł Kael.
– Bracia? Funkcyjni? – zapytała Maren.
– Brat ma na sobie kamizelkę z nazwą klubu. Funkcyjni mają naszywkę z funkcją nad nazwiskiem. Przedstawiałem ci niektórych tamtego wieczoru – wyjaśnił Kael.
– Ice, Razor, Iron i Archer? – zapytała Maren.
– Dobra pamięć. Jest też Code, nasz spec od komputerów, i BB, barman – dodał Kael.
– A Haze i Bronco? – zapytała Maren.
– To tylko bracia – odpowiedział Kael.
– Bracia, bo są członkami klubu motocyklowego, a nie rodzeni bracia, tak? – upewniła się Maren.
– Wiedziałem, że jesteś bystra – zaśmiał się Kael.
– Dużo czytam – uśmiechnęła się Maren.
– Hmm, a co takiego czytasz? – zapytał Kael.
Twarz Maren spłonęła rumieńcem. Nie miała zamiaru mu mówić. Patrzył na nią, czekając na odpowiedź. Ale kiedy odmówiła, odwrócił się w stronę drzwi.
– Chodźmy za bar, żebyś poznała swoje stanowisko – zaśmiał się.
– Dobrze – odpowiedziała Maren.
Kael zatrzymał się w przejściu, przytrzymując dla niej drzwi. Nie miała innego wyjścia, jak tylko przecisnąć się obok niego.
Gdy to robiła, przycisnął ją do futryny. Jedna jego dłoń przesunęła się w górę jej uda, do krawędzi szortów. Druga delikatnie powędrowała po jej ramieniu, zatrzymując się tuż obok piersi.
Serce Maren biło tak mocno, że był blisko i na pewno to czuł. Poczuła, jak narasta w niej gorąco, a jej ciało drży pod wpływem jego dotyku.
– Podoba mi się, jak jesteś ubrana. Wystarczająco dużo ciała, ale nie na tyle, by wyglądating tandetnie. Zdziry to towar masowy. A ty do nich nie należysz. I pamiętaj, żaden inny facet oprócz mnie nie będzie oglądał twoich cycków ani tyłka. Pamiętaj o tym, kiedy będziesz się ubierać do pracy – ostrzegł Kael.
Opuścił ręce i wyminął ją. Kael poszedł w stronę baru. Maren patrzyła, jak odchodzi. Nie mogła uwierzyć w to, co się przed chwilą stało. Nigdy wcześniej nie spotkała kogoś takiego jak on.
– O Boże, mam całkowicie przerąbane – szepnęła do siebie Maren.
– Idziesz? – Kael uśmiechnął się kpiąco.
„Prawie”, pomyślała. – Już idę – odpowiedziała.
Pokazał Maren wszystko za barem. Resztę czasu spędziła na upewnianiu się, że wszystko jest uzupełnione i przygotowane.
Następnie skupiła się na zapamiętaniu, gdzie stoją poszczególne alkohole. Sprawdziła stan czystych szklanek i przygotowała kilka ściereczek do sprzątania.
– Hej, nowa – uśmiechnął się BB, wchodząc za bar.
– Od czego jest skrót BB? – zapytała Maren.
– Bad Bone – odpowiedział.
– Dlaczego? – zapytała.
– Kiedy się wściekam, to aż toczę pianę z pyska, rozszarpując drugiego faceta na strzępy. Łapię go i szarpię łbem jak wściekły pies, który próbuje coś rozszarpać – zaśmiał się.
Maren spojrzała na niego zszokowana. Nie była pewna, czy żartuje, czy mówi poważnie. Kael podszedł od tyłu i klepnął go w tył głowy. BB potarł obolałe miejsce.
– Przestań kłamać dziewczynie. Nazywają go BB, bo to jego słabość. Po prostu daj mu trochę BB, a będzie chodził za tobą jak piesek! – Kael zaśmiał się.
– Daj spokój, Prez, niszczysz moją reputację. Jak ona ma się mnie teraz bać? – zapytał BB.
– BB, masz zbyt dziecięcą buźkę, żeby ktokolwiek się ciebie bał – odpowiedział Kael.
– Maren, dziś wieczorem zostajesz za barem. Przyjeżdża do nas inny oddział – rozkazał Kael.
– Dobrze? – zapytała Maren.
– Powiedzmy, że nie mam ochoty spędzić nocy na spuszczaniu wpierdolu facetom, którzy cię dotkną – odparował Kael.
– Potrafię się sama obronić – odgryzła się Maren.
– Może tak, może nie, nie zamierzam ryzykować. Jeśli któryś z nich cię dotknie, wiem, że nie będę w stanie się kontrolować – Kael odwrócił się i poszedł do swojego gabinetu.
Maren była zszokowana tym, co właśnie usłyszała. Przyszły stripteaserki i nagle Maren poczuła się zbyt mocno ubrana. Noc minęła spokojnie. Funkcyjni zajęli miejsca przy barze.
Maren przejrzała ich zamiary. Chronili ją przed przyjezdnymi facetami. Oni też wyglądali na ostrych motocyklistów. Nie byli tak schludni jak jej motocykliści. Zaraz, co? Cholera, to nie byli „jej” motocykliści.
„Weź się w garść, dziewczyno!”, pomyślała. W końcu bar został zamknięty, a ona zajęła się sprzątaniem. Zebrała wszystkie śmieci zza baru.
Maren zapytała BB, gdzie ma je wynieść. Wskazał na tylny korytarz. Chwyciła tyle, ile mogła udźwignąć, i ruszyła w stronę tylnych drzwi, gdzie stał kontener.
















