— Tak, Kael, wybaczam ci. Kiedy się kogoś kocha, właśnie tak się robi — odpowiedziała Maren.
— Dobra, wszyscy, ślub w sobotę nadal aktualny! — ryknął Kael.
Wstał i ją pocałował. Potem stanął za nią, oplatając rękami jej talię. Jeden po drugim bracia podchodzili do niej i przepraszali. Maren była głęboko poruszona tym gestem. Kael był dumny ze swoich braci.
— Twoja mama jest laska! — uśmiechnęła si
















