— NIEEEE! — wrzasnęła Willow, gdy Phoenix i Haze powalili ją na podłogę. Zaparło jej dech w piersiach, ale nie poczuła bólu po strzale. — Nix? Tato?
— Wszystko w porządku, mała. Tobie nic nie jest? Oberwałaś? — zapytał Phoenix. — Gdzie poleciała kula?
— Tutaj... — jęknął Haze.
— Nie! Tato! Proszę, nie! — zapłakała Willow.
Cass już przy nim była, sprawdzając ranę. — Haze, gdzie oberwałeś?
— W ramię
















