Jego jedyny dotyk: Zostając żoną szefa mojego byłego

Jego jedyny dotyk: Zostając żoną szefa mojego byłego

Autor: Penelope Ashford

ROZDZIAŁ 0001
Autor: Penelope Ashford
31 maj 2026
Perspektywa Willi – Dzień dobry. Mam rezerwację. Willa Sterling. Recepcjonistka podniosła na mnie wzrok, po czym nieznacznie drgnęła i zmierzyła mnie od stóp do głów. Jej pociągnięte ciemnoczerwoną szminką usta wykrzywiły się w pełnym wyższości uśmiechu. – Chyba pani żartuje? – parsknęła, odwracając się do stojącej obok kobiety, która miała podobny wyraz twarzy. Zamrugałam, marszcząc brwi. – Słucham? Recepcjonistki wymieniły kolejne spojrzenie, które przyprawiło mnie o gęsią skórkę. Co z nimi, do cholery, było nie tak? Chciałam tylko dostać klucze do pokoju i poczekać na mojego narzeczonego, Silasa. Za kilka godzin braliśmy ślub. To miała być prywatna ceremonia, tylko on i ja. I nie zamierzałam pozwolić, by ktokolwiek zrujnował moje plany – a już na pewno nie dwie opryskliwe recepcjonistki. Czerwonousta recepcjonistka przechyliła głowę, patrząc na mnie. – Zameldowała się pani dwie godziny temu. Jeśli to jakiś żart, radzę go skończyć, zanim wezwę ochronę. Zmarszczyłam brwi. – Co takiego? Nie meldowałam się. – Z moich ust wyrwał się nerwowy śmiech. Druga recepcjonistka spojrzała na mnie, jakby coś rozważała, a potem zwróciła się do czerwonoustej. – Pokaż jej. Czerwonousta posłała mi gniewne spojrzenie, ale posłuchała. Odwróciła laptopa w moją stronę, klikając jakiś przycisk. A potem na coś wskazała. Listę gości. I rzeczywiście, widniało tam moje nazwisko. Willa Sterling. – Och. – Zaśmiałam się. – To pewnie mój narzeczony. Musiał zameldować się na moje nazwisko. Miałam tu być przed nim, dlatego tak mnie to zdziwiło. Recepcjonistki znów na siebie spojrzały. Wydawały się zdezorientowane. – To nie jest śmieszny żart, proszę pani – powiedziała druga z nich. – Zameldowała się pani z mężczyzną dwie godziny temu. Wiem to, bo pochwaliłam ten uroczy top, który ma pani na sobie. Spojrzałam w dół na biały crop top z wielkim napisem „PANNA MŁODA”. Silas kupił mi go kilka dni temu. Powiedział, że go zobaczył i pomyślał, że będzie świetnie pasował na ślub. – A potem powiedziała pani, że wkrótce bierze ślub – dokończyła za nią czerwonousta. Coś ciężkiego – razem z moim sercem – spadło mi na dno żołądka. Coś było nie tak. – To musi być jakieś nieporozumienie... – urwałam. Bo to niemożliwe... Nie ma, kurwa, takiej opcji. – To nie byłam ja – powiedziała tym razem stanowczo. Wymieniły kolejne spojrzenia, a kiedy obie na mnie popatrzyły, dostrzegłam w ich wyrazie twarzy coś przypominającego litość. Wcale mi się to spojrzenie nie spodobało. Ani trochę. W końcu czerwonousta westchnęła. – Nie wiem dlaczego, ale wierzę pani. – Następnie odchyliła się do tyłu, żeby czegoś poszukać. Wynurzyła się z kartą magnetyczną. – Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni – mruknęła, wymuszając uśmiech na twarzy. Przez całą drogę windą nie mogłam złapać tchu. To było niemożliwe. Nie zrobiłaby... Nie. Nie po tym wszystkim. Ale nawet gdy przeciągałam kartę, by otworzyć drzwi do naszego pokoju, moje serce waliło jak oszalałe, a żółć podchodziła mi do gardła. Otwarcie drzwi tylko potwierdziło moje obawy. Moja siostra bliźniaczka, Jade, siedziała okrakiem na moim narzeczonym, jęcząc głośno, podczas gdy on od dołu wbijał się w nią z impetem. Przez całą minutę mogłam się tylko gapić. Stałam tam, a moja torba z głuchym stukotem opadła na podłogę. Wnętrze policzków bolało mnie od tego, jak mocno je przygryzałam. Łzy już dawno zamazały mi wzrok. A oni nawet mnie nie zauważyli. „Może nie wiedział” – powiedziałam do siebie. „Może myślał, że Jay to ja”. Ale nawet nie wypowiadając tych słów na głos, zdałam sobie sprawę, jak potwornie głupio brzmiały. Silas i ja nigdy nie uprawialiśmy seksu. – Mmhm, tak. Właśnie tak, skarbie – jęknęła Jade. – Tak dobrze mnie pieprzysz, kochanie. Coś we mnie pękło, wrzeszcząc, bym się odwróciła, wyszła po cichu i nigdy więcej nie pokazywała mu się na oczy. Ale coś silniejszego kazało mi zostać. I tak właśnie zrobiłam. – Jade...? – Mój głos się załamał. – Silas? Oboje w tej samej chwili odwrócili głowy w moją stronę. W wyrazie twarzy Silasa rozbłysło zaskoczenie i coś jeszcze, ale zniknęło, zanim zdążyłam mrugnąć. Zepchnął ją z siebie, a Jade miała czelność jęknąć: – Poważnie, Sy? Byłam już blisko. Sy? – Willa – wysapał Silas, wyskakując z łóżka, nawet nie zadając sobie trudu, by zakryć przyrodzenie. – Przysięgam, myślałem, że to ty. Ja nie... Zaczął wyciągać rękę do mojego ramienia, ale odsunęłam się gwałtownie, skupiając wzrok na jednej, jedynej osobie. Na Jade. Na jej twarzy malował się zadowolony z siebie uśmiech, gdy poprawiała rozczochrane włosy. – Och, daj spokój, skarbie – powiedziała beztrosko. – Czas najwyższy skończyć z tymi szopkami, nie uważasz? To robi się żałosne. Silas odwrócił się w jej stronę. – Daj spokój. Przecież to zabawne. – O czym... co wy...? – Brakło mi słów. Byłam oszołomiona. Nie wyglądało na to, że była to pomyłka, która zdarzyła się po raz pierwszy. Wyglądali, jakby znali się naprawdę dobrze. A to nie było w żaden sposób możliwe. Bo nigdy nie przedstawiłam Jade Silasowi. Od dwóch lat nawet nie widziałam Jade na oczy. – Jak... Jade wybuchnęła ostrym śmiechem, podnosząc się z łóżka. Ona również nie kłopotała się zasłanianiem, więc oboje stali przede mną zupełnie nadzy. – Ona wpada w szok, skarbie. Powinniśmy od razu skrócić jej męki, prawda? – zastanawiała się na głos, podchodząc do miejsca, w którym stał Silas. A potem przyciągnęła go do siebie i pocałowała prosto na moich oczach, wydając z siebie cichy jęk i chichot. Tak bardzo chciałam wyjść, ale moje stopy ani drgnęły. Z jakiegoś powodu były przyklejone do podłogi. A z jeszcze bardziej popieprzonego powodu nie mogłam odwrócić wzroku. Patrzyłam, jak Jade chwyta wciąż twardego kutasa Silasa w dłoń i pociera nim w przód i w tył, nie odrywając oczu od moich. – M-mówiłeś... – Z trudem składałam słowa. Nawet nie poznawałam własnego głosu. – Mówiłeś, że nie jesteś jeszcze gotowy na seks, Silas – powiedziałam drżącym głosem. – Mówiłeś, że poczekasz do ślubu. Silas odrzucił głowę do tyłu i roześmiał się, przygryzając wargę i pojękując lekko z rozkoszy, jakiej mu dostarczała. Nogi ugięły się pode mną i musiałam przytrzymać się ściany, by zachować równowagę. – Myślałam, że mnie kochasz! – krzyknęłam głośniej, czując, jak łzy zaczynają spływać mi po twarzy. Jade puściła Silasa, a on podszedł kilka kroków bliżej mnie. A kiedy złapał mnie za szczękę, nie mogłam się ruszyć. – Myślałaś, że cię kocham, Willa? Nie. Jay to miłość mojego życia.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

ROZDZIAŁ 0001 – Jego jedyny dotyk: Zostając żoną szefa mojego byłego | Czytaj powieści online na beletrystyka