W sali konferencyjnej panowała cisza.
Członkowie zarządu siedzieli wzdłuż długiego, prostokątnego stołu, a ich oczy wędrowały po mnie niespokojnie, niemal jakby spodziewali się po mnie najgorszego, mimo że nic jeszcze nie powiedziałem.
Idealnie.
Nie tolerowałem przeciętności i już na pewno nie nagradzałem nielojalności. Ale dzisiaj zamierzałem zrobić jedno i drugie.
A to wszystko przez to, o czym
















