Jego jedyny dotyk: Zostając żoną szefa mojego byłego

Jego jedyny dotyk: Zostając żoną szefa mojego byłego

Autor: Penelope Ashford

ROZDZIAŁ 0005
Autor: Penelope Ashford
31 maj 2026
Perspektywa Willi: Mój oddech się zaciął. – Co? – Zaczęłam znów zabierać rękę, ale on mocno trzymał mój nadgarstek, więc nie mogłam się ruszyć. Nawet nie byłam pewna, czy tego chcę. – Nie uciekaj. – Jego głos był niski. – Chcę cię czuć. Przełknęłam ślinę, a mój wzrok opadł na miejsce, w którym moja dłoń spoczywała na jego piersi. Był gorący, a jego mięśnie napinały się pod moim dotykiem, gdy ostro wypuścił powietrze. Puścił mój nadgarstek. I każda normalna osoba natychmiast by ją cofnęła i uciekła, ratując życie. Ale nigdy nie powiedziałam, że jestem normalna. Mój umysł był zamglony i wciąż na mnie krzyczał, powtarzając, że ten mężczyzna jest niebezpieczny, ale go nie słuchałam. Bo w tej chwili, w tym momencie – podobała mi się myśl o niebezpieczeństwie. – Dlaczego to robisz? – Usłyszałam własne pytanie, a mój głos był zaledwie szeptem. – Twierdzisz, że wiesz wszystko o swoich pracownikach, ale żaden szef nie byłby na tyle szalony, żeby zapamiętać każdą twarz, z którą jego pracownicy mieli kontakt. Kiedy nie odpowiedział, mówiłam dalej: – Jakimś cudem wiesz, że mam siostrę, i wiesz, że Silas z nią był. Skąd? Nie odezwał się. Nawet nie drgnął. Więc mówiłam dalej. Moje palce poruszały się powoli, kreśląc małe, niepewne kółka na jego klatce piersiowej. Igrałam z ogniem, ale nie dbałam o to. Alkohol w moim krwiobiegu wszystko stępił. Mój strach, samokontrolę, zahamowania. Zauważyłam krawędź tatuażu wyglądającą spod lewego kołnierzyka jego koszuli. Czarny tusz, ostre linie, które były prawdopodobnie połączone z tatuażem na jego nadgarstku, który dostrzegłam wcześniej. Chciałam go zobaczyć. Boże, chciałam go poznać. Z każdym muśnięciem moich palców na torsie Killiana, jego oczy ciemniały, a mięśnie się napinały. Jakby z całych sił starał się nie oddać mojego dotyku. Pragnął mnie. Nie, nie tylko to – patrzył na mnie tak, jakby chciał mnie posiąść na własność. – Naprawdę chcesz to wiedzieć, Willa? Zatrętrzepotałam rzęsami słysząc, w jaki sposób wypowiedział moje imię. Miękko, ale z pazurem. W pewnym sensie rozkazująco. Miałam przeczucie, że gdyby kazał mi usiąść na tyłku, zrobiłabym to bez wahania. Zaschło mi w ustach, więc przełknęłam ślinę i postanowiłam odpowiedzieć szczerze. – Nie – szepnęłam, kręcąc głową. Bo tak naprawdę, wcale nie chciałam wiedzieć. Nie miałam pojęcia dlaczego, ale gdzieś pośrodku tego całego chaosu, uświadomiłam sobie jedną rzecz. Ja też go pragnęłam. Nie dlatego, że był piękny. Nie dlatego, że był bogaty. Nawet nie dlatego, że był szefem Silasa. Ale dlatego, że po raz pierwszy w moim życiu ktoś zwracał na mnie uwagę. Nie na Jade. Na mnie. Żałosne. Wiem. Cofnęłam dłoń, wzdychając ciężko. – Nie wiem, dlaczego się tak zachowuję. Przecież cię nawet nie znam. Jego spojrzenie utkwiło w moim. – Ale chcesz. Nienawidziłam tego, jak bardzo miał rację. Wzruszyłam ramionami. – Nie jestem teraz w odpowiednim stanie umysłu, Killian. – Wydobył ze mnie gorzki śmiech, gdy emocje wzięły górę, a oczy zaszły mi łzami. – Zostałam potraktowana jak zabawka. Nie wiedziałam, dlaczego mu to mówię, ale nie potrafiłam przestać. – Silas, moja siostra... oni bawili się mną przez lata, a ja nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy. Byłam taka głupia. Myślałam... myślałam, że mnie kocha. Kosztowało mnie to wszystkie siły, by nie popłakać się przy tym nieznajomym, ale w chwili, gdy przyciągnął mnie do swojej piersi, zamarłam. – Nie powstrzymuj się – jego głos był głęboki i chrapliwy, gdy przemówił w moje włosy. – Wyrzuć to z siebie. Nie miałam takiego zamiaru. Z całą pewnością tego nie chciałam. Ale pękłam. W jednej sekundzie mrugałam powiekami, odpędzając łzy, a w następnej płakałam w jego pierś, zaciskając pięści na materiale jego koszuli, a moje ciało drżało, jakbym wreszcie dostała pozwolenie na to, by się rozsypać. Dłoń Killiana przesuwała się w górę i w dół po moim kręgosłupie, zataczając powolne koła. Pocieszając mnie. – Powiedz tylko słowo – rzucił nagle. Odsunęłam się, ocierając łzy wierzchem dłoni. – Co? Sięgnął dłonią do moich włosów, a ja poczułam, jak serce mocno bije mi w klatce piersiowej, gdy założył mi kilka zbłąkanych kosmyków za ucho. To był delikatny gest, ale wyraz jego oczu? Wręcz morderczy. – Powiedz tylko słowo, a pomogę ci wziąć odwet, jakiego pragniesz. Zamrugałam, ściągając brwi, gdy wpatrywałam się w niego ze zdezorientowaniem. – A kto powiedział, że chcę zemsty? – Z moich ust uciekł nerwowy śmiech. Killian wypuścił powoli powietrze, a na jego ustach pojawił się kpiący uśmiech, gdy powiedział: – Nie możesz temu zaprzeczyć, Willa. Pragniesz zemsty. Na Silasie. Na swojej siostrze. Chcesz, żeby zapłacili za wszystko, co ci zrobili. Zrobił krok w przód, a ja cofnęłam się o krok. Nie dlatego, że nie chciałam go w pobliżu. Ale dlatego, że chciałam, żeby mnie gonił. Dość szybko moje plecy oparły się o ścianę, a Killian nachylił się nade mną, opierając dłoń o mur, by odciąć mi drogę ucieczki. Wszystko w tym mężczyźnie było niezaprzeczalnie pociągające. I każde pojedyncze słowo, które właśnie wypowiedział, brzmiało niebezpiecznie. Bardziej niż niebezpiecznie. Ale nie mylił się. Naprawdę pragnęłam się odegrać. Jade zrujnowała mi życie na długo przed dzisiejszym wieczorem, a teraz odebrała mi jedyną rzecz, jaka mi pozostała. – Dlaczego miałbyś chcieć mi pomóc? Jego wzrok opadł na moje usta, a język wysunął się na zewnątrz, by zwilżyć własne wargi. Zapragnęłam, by zamiast tego zwilżył moje. – Bo patrzyłaś na mnie tak, jakbym mógł cię złamać – powiedział. – I dotykałaś mnie tak, jakbyś chciała, bym posiadł cię na własność. Przysunął się bliżej, jego usta dzieliły zaledwie centymetry od moich, a ja nie mogłam złapać tchu. – Ja nic nie czuję, Willa – jego ciepły oddech owiał moją twarz. – Nie potrafię poczuć niczyjego dotyku. Ale twój poczułem. Jego wargi lekko musnęły moje, a ja gwałtownie wciągnęłam powietrze. Ale nie czekał, aż odpowiem. Aż zadam jakiekolwiek pytania. Mimo że miałam ich miliony. – Mogę dać ci to, czego pragniesz – mruknął. – Wszystko. Zemstę. Władzę. Nowe nazwisko. Takie, którego nie będą mogli tknąć. Takie, którym udławią się, gdy uświadomią sobie, do kogo należysz. Próbowałam się cofnąć, ale nie było dokąd. Nie było ucieczki. „Tak”, chciałam powiedzieć. „Chcę tego. Wszystkiego”. Kolejne słowa Killiana padły powoli. Celowo powoli, i całkowicie zaparły mi dech w piersiach. – Wyjdź za mnie. Zamrugałam, podczas gdy mój mózg gorączkowo szukał jakiejś odpowiedzi. – Żartujesz. Pokręcił głową jeden raz. – Nie. Odsunął się ode mnie i w końcu mogłam oddychać. – Jak możesz... j-jak... nie znasz mnie. Przecież nawet się nie lubi... – Nie muszę cię lubić, Willa – powiedział, a mięsień w jego szczęce drgnął. – Muszę cię tylko mieć. Powietrze znów uciekło z moich płuc. – Killian... – wysapałam. Nie spuszczał ze mnie wzroku. – Mogę sprawić, że zapłacą – powiedział. – Wszyscy. Każdy, kto kiedykolwiek sprawił, że poczułaś się mała. – A w zamian? – zapytałam ponownie, chociaż już znałam odpowiedź. – Będziesz moja. – Jego głos był tak cichy, tak głęboki. Słowo „moja” zabrzmiało niemal jak warknięcie. Dreszcz przebiegł mi po plecach, a na dnie mojego żołądka znów wezbrało ciepło. Nie żeby kiedykolwiek odeszło. Przełknęłam głośno ślinę, w głowie mi się kręciło, a serce tłukło się jak oszalałe, gdy ciężar tego wszystkiego spadł na moje barki. Nawet nie zorientowałam się, że się poruszyłam, dopóki nie znalazłam się zaledwie centymetry od niego. – Mam jedną ostatnią prośbę – mruknęłam, ponownie unosząc dłoń na jego klatkę piersiową, ale tym razem skupiając się tylko na guzikach jego koszuli. – Cokolwiek zechcesz – szepnął chropawo, a jego nozdrza rozszerzyły się pod moim dotykiem. Próbowałam odwieść samą siebie od tego pomysłu. Naprawdę próbowałam. Ale w moim pijackim stanie miałam w głowie tylko jedną myśl. Potrzebę poczucia tego, co czuła Jade z Silasem, kiedy ich na tym nakryłam. Więc, z sercem w gardle i oczami wbitymi w Killiana, wypowiedziałam moją prośbę. – Chcę, żebyś pozbawił mnie dziewictwa.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

ROZDZIAŁ 0005 – Jego jedyny dotyk: Zostając żoną szefa mojego byłego | Czytaj powieści online na beletrystyka